sobota, 8 marca 2014

Od Williama c.d Shiver'a

No proszę... Ktoś tutaj lubi rządzić~! Już dokładnie widzę, że z nim jest coś nie tak, a ten zapach mnie w tym utwierdza. Mam wrażenie, że on mnie o coś podejrzewa, muszę zrobić z siebie sierotę by przestał to robić.
- Pasuje mi~!- uśmiechnąłem się.- Ale przez ciebie nie zarobię pieniędzy więc muszę wygrać~!- zachichotałem.- Tylko skąd tu weźmiemy szachy.
- Tam są.- wskazał ruchem głowy parę dziadków siedzących przy kamiennym stoliku i grających w szachy.
Wstaliśmy z ławki i udaliśmy się w ich kierunku. Ja, żeby zrobić z siebie ofiarę losu i chociaż trochę rozwiać podejrzenia chłopaka, niby "przypadkiem" potknąłem się i zaryłem o glebę. Shiver od razu się zatrzymał i pomógł mi wstać.
- Nic nie jest?- uśmiechnął się lekko.
- Nie...- otrzepałem się.- Przepraszam cię za to, sierota ze mnie do kwadratu~.- zachichotałem cicho.
- Na pewno nie jest aż tak źle.. Chodźmy zagrać w te szachy.
Wytrzepałem się do końca i znów ruszyliśmy do dziadków. Potem Shiver grzecznie ich zapytał czy pożyczą nam szachy i oni się zgodzili.
Umiem grać w szachy i to bardzo dobrze, jednak mam przeczucie, że on jest w tym lepszy, a nie mam zamiaru oddawać informacji za darmo. Chociaż jak oddam je również jakiemuś mafiozie to dostanę jakieś 150 tysięcy~!
Rozłożyliśmy szachy i zaczęliśmy grać, tak jak myślałem on był doskonałym graczem. Musiałem nieźle się głowić (co nie było dla mnie większym problemem) by być bliżej wygranej. Jednak w pewnym momencie moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu, spojrzałem na Shiver'a i on też był nieźle zszokowany (lub udawał).
- Remis...- mruknąłem.- Oboje nie mamy jak się ruszyć..
- To gramy jeszcze raz.- otrząsnął się.- Możesz prawda?
- No właśnie nie za bardzo~...- skrzywiłem się.- Obiecałem siostrze, że wrócę o 18:00 z jedzeniem... A co do tych informacji o możemy zrobić tak, że ja ci je jutro dam za jedną twoją przysługę.- uśmiechnąłem się.

[Shiver?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz