Cholera, William nie wydaje się należeć do tych złych. Muszę się mieć na baczności. Teraz to naprawdę jestem bezradny, ale nie mogę się tak szybko poddać. Jeszcze nie koniec.
- No dobrze - powiedziałem i wstałem z ławki. - Dziękuję za twój poświęcony czas, Williamie.
- W porządku - odpowiedział i pożegnał się.
Chciałbym pójść do domu, lecz nie mogę. W domu będzie czekała prawdopodobnie Misaki, a ja nie chcę jej widzieć. Jest pewnie zła za to, że ją uderzyłem. Nie wiedziałem, do kogo mam się udać, więc w tym celu zatrzymałem Williama.
- Coś się stało? - zapytał.
- Właściwie... nie mogę wrócić do domu i... chciałem się zapytać, czy masz może w domu wolny pokój? Przepraszam, że muszę akurat się ciebie pytać, ale nie mam w zasadzie żadnych znajomych.
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz