Stałem i podziwiałem bawiące się dzieci. Ich dusze były czyste, bez żadnej skazy. Skoro dzieci są takie grzeczne, to dlaczego dorośli są źli? Kochałem wszystkie dzieci, prócz swojej siostry.
Nagle usłyszałem głos Williama. Odwróciłem się i zobaczyłem go.
- Ohayo Gozaimasu, William-kun - odrzekłem.
Stanąłem naprzeciw chłopaka. Wyciągnąłem ręce z kieszeni.
- Miałeś jakiś wielki powód, aby do mnie dzwonić? - spytał swoim naturalnym, nawet sympatycznym głosem.
Pomyślałem trochę. Właściwie, nie miałem żadnego, ale musiałem coś wymyślić, bo przecież nie powiem mu mojego wielkiego planu.
- Gdy byłem w pracy słyszałem, że w okolicy kręci się jakaś dobrze uzbrojona mafia. Zastanawiało mnie, czy coś o nich wiesz. - To nie było kłamstwo. Słyszałem w telewizji i pomyślałem, że to będzie idealny pretekst.
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz