piątek, 7 marca 2014

Od Shiver'a cd. Williama

- Rozumiem – powiedziałem i lekko się uśmiechnąłem, udając zakłopotanie.
Chłopak jest naprawdę niezły. Prawdopodobnie już mnie rozpracował. Tym razem powinienem być czujny i uważać. W każdej chwili powinienem być gotów do ataku. Najważniejsze w tej sytuacji jest kontrola dłoni. Gdybym nie skupiłbym się nad ruchem palców, zamiast ognia wywołałbym wodę lub na odwrót.
- Hah! Jednak wydaje mi się, że raczej jeszcze zdążę do pracy!
Wtedy to poczułem. Woń śmierci niewinnych ludzi, który dochodzi z jego ciała. Słyszę piski. „Zły człowiek” – pomyślałem. Trafiłem na takiego typa, którego normalnie wyeliminowałbym w ukryciu. Teraz jest już za późno. Nie powinienem stawiać kroku na przód, zanim nie usunę podejrzeń do mojej osoby.
- Masz pracę? – zapytał.
Kiwnąłem głową.
- Pracuję jako miejscowy detektyw. Czasem nawet, gdy sytuacja jest gruba, jestem dziennikarzem dla lokalnej gazety. Jestem dosłownie wszędzie – powiedziałem.
Nagle rozległ się głośny dźwięk dzwonu. Wybiła godzina równo ósma.
- Are? Mam jeszcze godzinę do rozpoczęcia pracy? Tak to jest, gdy wszystkie zegary w domu nagle stają w miescu… - rzekłem, opuszczając głowę w dół. Udawałem, że jestem z lekka zirytowany. – Ano tak! Zapomniałem się przedstawić! Jestem Shiver, a dokładniej Shiver Mao Kotori! Miło mi cię poznać. – Uklęknąłem zupełnie tak, jak nakazywała kultura gościnnej Japonii.

<William?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz