Nie rozumiałam co się tutaj dzieje, dla mnie świat śmiertelników jednak był za skomplikowany. Tutaj jest inaczej niż w Niebie, inni nie przestrzegają prawa i jest dość niebezpiecznie. Czułam że oni są śmiertelnikami, więc ze spokojem przeleciałam koło nich. Anioły potrafią się stać niewidzialni tylko dla zwykłych istot, no dobra psy nas wyczuwają.
-Braciszku zabiorę cię do domu.- powiedziała do niego.
-Nie, ja teraz pracuje! Wracaj z nim do domu, w tej chwili.- szepnął widać że był zdenerwowany, nie chciałam by był na mnie zły no i jest ode mnie starszy.
-Dobrze, Panie...- zapomniała jego imienia.
-Chodź ze mną...
<William, Shiver?>
poniedziałek, 24 marca 2014
środa, 12 marca 2014
Od Williama c.d Shiver'a
I co ja niby mam robić? Nie mogę ich wygonić i nie mogę dać się zobaczyć bo nici z dalszych informacji. Nie mogę też walczyć jakby mnie zauważono, bo przecież muszę udawać sierotę przy Shivusiu. Do tego nie chcę by Asami coś się stało.
- Tobie może nic.- mruknąłem i usiadłem.- Macie być cicho i powiedz Asami by tu wlazła.
- A ty nie możesz?- nachylił się nade mną i prowokująco uśmiechnął.
- Nie.- nie przyznam się, że boję się wysokości.- Zbieram informacje.
[Asami? Shiver?]
- Tobie może nic.- mruknąłem i usiadłem.- Macie być cicho i powiedz Asami by tu wlazła.
- A ty nie możesz?- nachylił się nade mną i prowokująco uśmiechnął.
- Nie.- nie przyznam się, że boję się wysokości.- Zbieram informacje.
[Asami? Shiver?]
wtorek, 11 marca 2014
Od Proin
-Łaaa~! Niesamowite~!- zawołałam kręcą cie wokół własnej osi zachwycona tym co widze. Tyle kolorów! Tyle osób! Tyle wszystkiego! Byłam zapatrzona w to mijsce jak w obrazek. Ruszyłam ulicą oglądając wszystko co mnie otaczało z fascynacją. Poczułam jakąś słodką woń która zwabiła mnie do małego stoiska z dziwnymi przennymi słodkimi bułkami. Chciałam wziąść jedną tak pięknie pachniały i wyglądały, ale tylko dostałam po łapach.
-Ała- cofnełam dłoń i spojzałam ze łzami w oczach na mężczyzne stojącego przy jedzeniu.
-Jak chcesz musisz zapłacić! Dziwolągu- warknoł. Był strasznie nie miły.
-"Zapłacić"?- powtórzyłam zaciekawiona
-Owszem, 30 jentów- wystawił dłoń. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Odeszłam tylko ze spuszczona głowa. Nie wiedziałam co to są te jenty. Krążyłam dalej po mieście. Raz poraz przechodnie obrzucali mnie pogardliwym spojżeniem bądź jakąś uwagą typu "Kup sobie normalne ciuchy dzikusko!" albo "Odejdź! Może jeszcze ma wścieklizne!". Miasto przestało mi sie podobać. Chciałam wrócić do domu, do lasu. Zaczełam cicho szlochać. Nagle na kogoś wpadłam.
-P... pprze..przprze.. przepraszam- wydukałam ocierając oczy. Ów ktoś pomógł mi wstać.
-Nic ci nie jest?- zapytał. pokręciłam przecząco głową. -Jak ci na imie?-
-Proin...
<Ktosiu?>
-Ała- cofnełam dłoń i spojzałam ze łzami w oczach na mężczyzne stojącego przy jedzeniu.
-Jak chcesz musisz zapłacić! Dziwolągu- warknoł. Był strasznie nie miły.
-"Zapłacić"?- powtórzyłam zaciekawiona
-Owszem, 30 jentów- wystawił dłoń. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Odeszłam tylko ze spuszczona głowa. Nie wiedziałam co to są te jenty. Krążyłam dalej po mieście. Raz poraz przechodnie obrzucali mnie pogardliwym spojżeniem bądź jakąś uwagą typu "Kup sobie normalne ciuchy dzikusko!" albo "Odejdź! Może jeszcze ma wścieklizne!". Miasto przestało mi sie podobać. Chciałam wrócić do domu, do lasu. Zaczełam cicho szlochać. Nagle na kogoś wpadłam.
-P... pprze..przprze.. przepraszam- wydukałam ocierając oczy. Ów ktoś pomógł mi wstać.
-Nic ci nie jest?- zapytał. pokręciłam przecząco głową. -Jak ci na imie?-
-Proin...
<Ktosiu?>
Od Shiver'a cd. Williama
- Pomożemy ci - powiedziałem.
Chłopak rzucił mi krzywe spojrzenie, a następnie odwrócił się, spoglądając w dół.
Jak będzie okazja, będę mógł go szantażować lotem - pomyślałem.
- Lepiej stąd idźcie, bo jeszcze was usłyszą - odrzekł William, szepcząc.
Wyszedłem z ramy okna i stanąłem naprzeciw Willa.
- Jeśli chodzi o mnie, potrafię szpiegować ludzi - odparłem. - A poza tym... co może nam zrobić jakiś tam gang?
<Will? Asami?>
Chłopak rzucił mi krzywe spojrzenie, a następnie odwrócił się, spoglądając w dół.
Jak będzie okazja, będę mógł go szantażować lotem - pomyślałem.
- Lepiej stąd idźcie, bo jeszcze was usłyszą - odrzekł William, szepcząc.
Wyszedłem z ramy okna i stanąłem naprzeciw Willa.
- Jeśli chodzi o mnie, potrafię szpiegować ludzi - odparłem. - A poza tym... co może nam zrobić jakiś tam gang?
<Will? Asami?>
sobota, 8 marca 2014
Od Williama c.d Shiver'a
Na miejscu, gdzie miałem znaleźć informacje na temat gangu Białych węży usadowiłem się wygodnie i z radością słuchałem o czym rozmawiają goście na dole. Oczywiście starałem się nie patrzeć w dół, bo to mogłoby się skończyć niekontrolowanym napadem paniki. Na szczęście ten "wypad" wymagał tylko siedzenia i słuchania, to jest najłatwiejszy rodzaj i są gorsze, bo np. muszę się przebierać, bądź manipulować zabaweczkami. Wszystkie opcje były dla mnie tak samo satysfakcjonujące i praktyczne. Uwielbiam zdobywać informacje~! A jestem najlepszy~! Bo w końcu jestem bogiem, ne~?
W pewnym momencie jednak poczułem zapach Shiver'a i usłyszałem głos Asami.
Tak jak myślałem..- mruknąłem w myślach.
Podniosłem się cicho i podszedłem do okna. Zależało mi bardzo też na tym by moja kryjówka nie była odkryta przez mafiozów tam na dole. Poradziłbym sobie, ale wolę nie tracić zbyt szybko swoich zabawek i źródła informacji dzięki którym mam pieniądze.
Otworzyłem okno i spojrzałem wściekły na Shiver'a.
- Co ty tu robisz?!- warknąłem szeptem, spojrzałem trochę dół, zobaczyłem Asami, ale było tam strasznie wysoko, zacisnąłem dłonie w pięści i zamknąłem oczy by jakoś opanować zawroty głowy i nie zacząć panikować. Cholerny lęk wysokości...
Stoisz na twardej powierzchni, nic ci się nie stanie, nie spadniesz, jest dobrze. Nie ważne, że wyrwali ci skrzydła, tutaj jest bezpiecznie, nie spadniesz...- powtarzałem sobie w myślach.
- Idźcie stąd.- warknąłem i odwróciłem się by nie patrzeć na okno i przepaść.
[Shiver? Asami?]
W pewnym momencie jednak poczułem zapach Shiver'a i usłyszałem głos Asami.
Tak jak myślałem..- mruknąłem w myślach.
Podniosłem się cicho i podszedłem do okna. Zależało mi bardzo też na tym by moja kryjówka nie była odkryta przez mafiozów tam na dole. Poradziłbym sobie, ale wolę nie tracić zbyt szybko swoich zabawek i źródła informacji dzięki którym mam pieniądze.
Otworzyłem okno i spojrzałem wściekły na Shiver'a.
- Co ty tu robisz?!- warknąłem szeptem, spojrzałem trochę dół, zobaczyłem Asami, ale było tam strasznie wysoko, zacisnąłem dłonie w pięści i zamknąłem oczy by jakoś opanować zawroty głowy i nie zacząć panikować. Cholerny lęk wysokości...
Stoisz na twardej powierzchni, nic ci się nie stanie, nie spadniesz, jest dobrze. Nie ważne, że wyrwali ci skrzydła, tutaj jest bezpiecznie, nie spadniesz...- powtarzałem sobie w myślach.
- Idźcie stąd.- warknąłem i odwróciłem się by nie patrzeć na okno i przepaść.
[Shiver? Asami?]
Od Shiver'a cd. Asami
- Nie byłbym sobą, gdybym nie pozbył się jej osobiście - powiedziałem.
Dziewczyna spojrzała na mnie uważniej.
- Nie byłbyś sobą? - dopytała.
- No tak jakoś czuję powołanie, aby się ich pozbywać - wytłumaczyłem. - Właśnie chciałem zobaczyć co u twojego brata, więc chodźmy razem.
Pociągnąłem Asami za rękę i szliśmy szybkim krokiem przed siebie w kierunku, gdzie wyczuwałem aurę Williama.
- Skąd wiesz dokąd iść? - zapytała.
- Po prostu czuję to - odparłem.
Dzisiejsza noc była naprawdę ciemna. Tylko nieliczne lampy się świeciły. Szliśmy tak, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed starym budynkiem.
- Możesz tutaj poczekać? Wejdę na okno i wszystko sprawdzę.
Nie czekałem na odpowiedź Asami i szybko wdrapałem się na rynnicę, a następnie usadowiłem się na oknie, skąd wszystko było doskonale słychać. Chciałem być niezauważonym.
<Asami? William?>
Dziewczyna spojrzała na mnie uważniej.
- Nie byłbyś sobą? - dopytała.
- No tak jakoś czuję powołanie, aby się ich pozbywać - wytłumaczyłem. - Właśnie chciałem zobaczyć co u twojego brata, więc chodźmy razem.
Pociągnąłem Asami za rękę i szliśmy szybkim krokiem przed siebie w kierunku, gdzie wyczuwałem aurę Williama.
- Skąd wiesz dokąd iść? - zapytała.
- Po prostu czuję to - odparłem.
Dzisiejsza noc była naprawdę ciemna. Tylko nieliczne lampy się świeciły. Szliśmy tak, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed starym budynkiem.
- Możesz tutaj poczekać? Wejdę na okno i wszystko sprawdzę.
Nie czekałem na odpowiedź Asami i szybko wdrapałem się na rynnicę, a następnie usadowiłem się na oknie, skąd wszystko było doskonale słychać. Chciałem być niezauważonym.
<Asami? William?>
Od Asami c.d Shiver'a
Aż zrobiło mi się niedobrze gdy na to wszystko patrzyłam, od razu zrobiłam się cała czerwona ze złości.
-Tak nie wolno, i dlaczego śledzisz mnie i braciszka?- powiedziałam oburzona. Czułam że jest podobny do nas, jednak jego aura była mroczna i dość potężna. Jednak on był dość straszny, obróciłam się do niego plecami.
-Możesz sobie iść?- powiedziałam lekko speszona tym wszystkim. Nigdy nie zapomnę lekcji w anielskiej akademia dla dziewcząt. Pani nam opowiadała o Ziemi, gdzie głównie panuje zło i demony. A w tym wszystkim są mężczyźni którzy najbardziej są niebezpieczni z tego wszystkiego. Tak nie mam zamiaru wpaść w jakąś jego zagrywkę, a może jednak jest miły i szczery. Nie nie mogę o tym teraz myśleć, muszę odnaleźć Williama i mu pomóc w razie kłopotów.
-Ano..dziękuję tobie bardzo, ale...ale dałabym sobie sama radę sama, przecież skończyłam Akademię~!
<Shiver?>
-Tak nie wolno, i dlaczego śledzisz mnie i braciszka?- powiedziałam oburzona. Czułam że jest podobny do nas, jednak jego aura była mroczna i dość potężna. Jednak on był dość straszny, obróciłam się do niego plecami.
-Możesz sobie iść?- powiedziałam lekko speszona tym wszystkim. Nigdy nie zapomnę lekcji w anielskiej akademia dla dziewcząt. Pani nam opowiadała o Ziemi, gdzie głównie panuje zło i demony. A w tym wszystkim są mężczyźni którzy najbardziej są niebezpieczni z tego wszystkiego. Tak nie mam zamiaru wpaść w jakąś jego zagrywkę, a może jednak jest miły i szczery. Nie nie mogę o tym teraz myśleć, muszę odnaleźć Williama i mu pomóc w razie kłopotów.
-Ano..dziękuję tobie bardzo, ale...ale dałabym sobie sama radę sama, przecież skończyłam Akademię~!
<Shiver?>
Od Shiver'a cd. Asami
Poczułem obecność demona i... siostry Williama. Od początku czułem, że Asami jest dobrym człowiekiem, a raczej... anielicą. Taki typ demona jak ja, wyczułby to od razu. Nie kręcą mnie dusze aniołów, kręcą mnie dusze złych ludzi, przestępców, złoczyńców, złodziej i innych oszustów. Postanowiłem ruszyć Asami na pomoc. Aby nie używać swoich skrzydeł, użyłem natychmiastowego przemieszczenia. Polegało to na tym, że biegnę z prędkością dźwięku.
Natrafiłem na początek walki Asami z czarnym aniołem. Nawet nie pomyślałem i jednym ruchem ręki spaliłem skrzydła czarnej anielicy. Następnie wyciągnąłem znak drogowy i przebiłem ją na wylot.
- Ja rządzę w tym mieście, rozumiesz? - powiedziałem, gdy konała.
Jej krew natychmiast wchłonęła asfaltowa ulica. Dodatkowo roznieciłem trochę ognia, aby pozbyć się dowodów. Wróciłem do siostry Asami.
- Wszystko w porządku? - zapytałem. - Co tutaj robisz? Wiesz jak o tej porze jest tutaj niebezpiecznie?
<Asami?>
Natrafiłem na początek walki Asami z czarnym aniołem. Nawet nie pomyślałem i jednym ruchem ręki spaliłem skrzydła czarnej anielicy. Następnie wyciągnąłem znak drogowy i przebiłem ją na wylot.
- Ja rządzę w tym mieście, rozumiesz? - powiedziałem, gdy konała.
Jej krew natychmiast wchłonęła asfaltowa ulica. Dodatkowo roznieciłem trochę ognia, aby pozbyć się dowodów. Wróciłem do siostry Asami.
- Wszystko w porządku? - zapytałem. - Co tutaj robisz? Wiesz jak o tej porze jest tutaj niebezpiecznie?
<Asami?>
Od Asami c.d Shiver'a
Ten cały Pan Shiver był jakiś dziwny, nie byłam pewna czy ma czyste intencje do mojego braciszka. Wiem że popełnił błędy, jednak kto ich nie robi? Nawet ja czasami się mylę, lub zrobię coś źle. Po kolacji braciszek powiedział że musi gdzieś wyjść, muszę go mieć na oku. Nagle pojawiły się moje białe skrzydła, i specjalnie zrobiłam się niewidzialna dla śmiertelników.
-Muszę pilnować braciszka.- powiedziałam i wyleciałam. Jednak po szybkim czasie zgubiłam się, stałam pod latarnią i rozejrzałam się.
-To jest minus życia ciągle w niebie, muszę się nauczyć mapy miasta.- powiedziałam lekko zdołowana. Jednak nagle mnie olśniło, przecież jestem aniołem. Skupiłam się a z moich rąk nagle wyłoniła się mała błękitna kulka, która latała w okół mnie.
-Już spokojnie.- powiedziałam, a ona od razu się zatrzymała i podleciała bliżej mnie.
-Musisz mi pomóc.- pokazałam zdjęcie braciszka, kulka od razu zaczęłam lecieć w tamtą stronę. Szybko się uniosłam i leciałam za nią, ona wie gdzie mnie prowadzić. Jednak nagle drogę zatamowała mi jakaś dziewczyna, miała poszarpane skrzydła.
-Jak ja dawno nie widziałam aniołka tutaj. Oddaj mi swoje skrzydła skarbie, albo ci je powyrywam...- zaśmiała się, był to demon niskiej rangi. Zapewne człowiek który kiedyś zajmował się mordowaniem, lub upadły anioł. Skrzydła czystego anioła są podobno dość sporo warte...
-Nie mam na to czasu.- próbowałam ominąć demona.
<Shiver? William?>
-Muszę pilnować braciszka.- powiedziałam i wyleciałam. Jednak po szybkim czasie zgubiłam się, stałam pod latarnią i rozejrzałam się.
-To jest minus życia ciągle w niebie, muszę się nauczyć mapy miasta.- powiedziałam lekko zdołowana. Jednak nagle mnie olśniło, przecież jestem aniołem. Skupiłam się a z moich rąk nagle wyłoniła się mała błękitna kulka, która latała w okół mnie.
-Już spokojnie.- powiedziałam, a ona od razu się zatrzymała i podleciała bliżej mnie.
-Musisz mi pomóc.- pokazałam zdjęcie braciszka, kulka od razu zaczęłam lecieć w tamtą stronę. Szybko się uniosłam i leciałam za nią, ona wie gdzie mnie prowadzić. Jednak nagle drogę zatamowała mi jakaś dziewczyna, miała poszarpane skrzydła.
-Jak ja dawno nie widziałam aniołka tutaj. Oddaj mi swoje skrzydła skarbie, albo ci je powyrywam...- zaśmiała się, był to demon niskiej rangi. Zapewne człowiek który kiedyś zajmował się mordowaniem, lub upadły anioł. Skrzydła czystego anioła są podobno dość sporo warte...
-Nie mam na to czasu.- próbowałam ominąć demona.
<Shiver? William?>
Od Shiver'a cd. Williama
- Jasne. Jeszcze raz dziękuję, Williamie - powiedziałem, zamykając drzwi.
Przy sobie dosyć spory kufer z ubraniami. Położyłem go w kącie i przebrałem się w bardziej komfortowy strój. Przyjrzałem się w lustrze i uwolniłem swoje skrzydła. Długo ich nie widziałem z powodu częstego szpiegowania ludzi. Były wielkie. Gdybym tylko mógł, pokazywałbym je częściej. Ale nie mogę zdradzić tych czarnych piór. Inne stworzenia źle reagują na czarne skrzydła.
Ubrałem koszulę i jeansy. Usiadłem na kanapie, nie chowając skrzydeł. Była godzina dwudziesta. Nagle rozległ się głos Asami. Wołała mnie po to, abym zabrał swoją kolację. Najwidoczniej nie chciała, abym dzisiaj jadł przy stole. Z czasem na pewno się to zmieni.
W końcu dobiła godzina 23:00 i usłyszałem dźwięk zamykania drzwi. William właśnie wyszedł. Zwróciłbym na siebie za dużą uwagę, gdybym wyszedł drzwiami frontowymi. Było ciemno, więc wyleciałem oknem. Nie leciałem za długo, więc resztę drogi zamierzałem przejść. W świetle latarni rozpoznałem Asami. Ciekawe co ona tutaj robi? Chyba mnie rozpoznała, ponieważ się spojrzała. Cały czas miałem trop Williama.
<Asami?>
Przy sobie dosyć spory kufer z ubraniami. Położyłem go w kącie i przebrałem się w bardziej komfortowy strój. Przyjrzałem się w lustrze i uwolniłem swoje skrzydła. Długo ich nie widziałem z powodu częstego szpiegowania ludzi. Były wielkie. Gdybym tylko mógł, pokazywałbym je częściej. Ale nie mogę zdradzić tych czarnych piór. Inne stworzenia źle reagują na czarne skrzydła.
Ubrałem koszulę i jeansy. Usiadłem na kanapie, nie chowając skrzydeł. Była godzina dwudziesta. Nagle rozległ się głos Asami. Wołała mnie po to, abym zabrał swoją kolację. Najwidoczniej nie chciała, abym dzisiaj jadł przy stole. Z czasem na pewno się to zmieni.
W końcu dobiła godzina 23:00 i usłyszałem dźwięk zamykania drzwi. William właśnie wyszedł. Zwróciłbym na siebie za dużą uwagę, gdybym wyszedł drzwiami frontowymi. Było ciemno, więc wyleciałem oknem. Nie leciałem za długo, więc resztę drogi zamierzałem przejść. W świetle latarni rozpoznałem Asami. Ciekawe co ona tutaj robi? Chyba mnie rozpoznała, ponieważ się spojrzała. Cały czas miałem trop Williama.
<Asami?>
Od Williama c.d Shiver'a
- Tak~! Tylko najpierw zdejmę z płyty to co się właśni pali.- pobiegłem do kuchni i zdjąłem z płyty indukcyjnej garnek w którym przypalał się jakiś sos, lub coś co miało nim być. Na szczęście okno było już otwarte i alarm przeciwpożarowy się nie włączył.
- Neeee... Asami-chan, ty lepiej już nie gotuj...- zaśmiałem się.- Przynieśliśmy jedzenie, mój jest kurczak jakby co~!
Wróciłem do salonu i pokazałem Shiver'owi ruchem ręki by poszedł za mną. Przeszliśmy przez salon i weszliśmy na korytarz. Dom był dosyć spory i miał dużo pokoi, kupiłem go tylko dlatego, że stary mi się znudził i chciałem by zamieszkały ze mną jakieś zabaweczki którymi mógłbym manipulować.
- Ładny dom, widzę, że kasy ci nie brakuje.- uśmiechnął się.
- Informacje są drogie~!- zachichotałem i otworzyłem drzwi jednej z sypialń.- To będzie twój pokój~!
- Dzięki, że mnie ugościsz.
- Nie ma sprawy~! Dobra... Ja idę jeść, bo jestem strasznieeee głodny~! Koło 23:00 będę musiał wyjść zdobyć informacje o tym gangu~!
[Asami? Shiver?]
- Neeee... Asami-chan, ty lepiej już nie gotuj...- zaśmiałem się.- Przynieśliśmy jedzenie, mój jest kurczak jakby co~!
Wróciłem do salonu i pokazałem Shiver'owi ruchem ręki by poszedł za mną. Przeszliśmy przez salon i weszliśmy na korytarz. Dom był dosyć spory i miał dużo pokoi, kupiłem go tylko dlatego, że stary mi się znudził i chciałem by zamieszkały ze mną jakieś zabaweczki którymi mógłbym manipulować.
- Ładny dom, widzę, że kasy ci nie brakuje.- uśmiechnął się.
- Informacje są drogie~!- zachichotałem i otworzyłem drzwi jednej z sypialń.- To będzie twój pokój~!
- Dzięki, że mnie ugościsz.
- Nie ma sprawy~! Dobra... Ja idę jeść, bo jestem strasznieeee głodny~! Koło 23:00 będę musiał wyjść zdobyć informacje o tym gangu~!
[Asami? Shiver?]
Od Shiver'a cd. Asami
- Ale przecież znamy się z Williamem już trochę czasu - powiedziałem do dziewczyny.
- Poznaliśmy się rano - wtrącił.
Puściłem Williamowi oczko.
- Asami, to jest Shiver. Zamieszka u nas na trochę z osobistych problemów - wytłumaczył William.
Dziewczyna uśmiechnęła się. Ciekawe co jej przyszło do głowy.
- Pokłóciłeś się z chłopakiem, Shiver? - zapytała.
Jakbym widział Misaki... - pomyślałem i przewróciłem oczami.
- Ja nie jestem gejem! - odparłem krzykiem. Moje nerwy jak zwykle szybko siadały. Powinienem się uspokoić, bo inaczej może się coś stać.
- Ale tak wyglądasz... - dorzucała dalej siostra Williama.
- No niech ci będzie. Wygrałaś. Poddaję się - powiedziałem w końcu. - Will, pokażesz mi mój pokój?
Wszystko szło gładko. Dzięki temu, że zamieszkam w ich domu będę mógł baczniej mu się przyjrzeć. Nie będę odstawiał go ani na krok.
<Will?>
- Poznaliśmy się rano - wtrącił.
Puściłem Williamowi oczko.
- Asami, to jest Shiver. Zamieszka u nas na trochę z osobistych problemów - wytłumaczył William.
Dziewczyna uśmiechnęła się. Ciekawe co jej przyszło do głowy.
- Pokłóciłeś się z chłopakiem, Shiver? - zapytała.
Jakbym widział Misaki... - pomyślałem i przewróciłem oczami.
- Ja nie jestem gejem! - odparłem krzykiem. Moje nerwy jak zwykle szybko siadały. Powinienem się uspokoić, bo inaczej może się coś stać.
- Ale tak wyglądasz... - dorzucała dalej siostra Williama.
- No niech ci będzie. Wygrałaś. Poddaję się - powiedziałem w końcu. - Will, pokażesz mi mój pokój?
Wszystko szło gładko. Dzięki temu, że zamieszkam w ich domu będę mógł baczniej mu się przyjrzeć. Nie będę odstawiał go ani na krok.
<Will?>
Od Asami c.d Williama
-Musze być dobrą siostrzyczką.- powiedziałam i wstałam od razu na baczność. Miałam plan, stanę się najlepsiejszą siostrzyczką na całym świecie~!
Od razu zabrałam się do sprzątania, gdy mniej więcej było schludnie, z uśmiechem na ustach rozpakowałam się w sypialni. Byłam taka szczęśliwa.
-Dobra siostrzyczka potrafi gotować, zrobię obiad~!- powiedziałam i skierowałam się do kuchni, jednak gdy dotknęłam garnka przypomniały mi się słowa mojej mamy "Nie waż mi się więcej gotować."
Jednak musiałam zaryzykować dla Willusia, przecież chce mu pomóc i się nim zająć.
Postanowiłam zrobić coś łatwego curry~!
Jednak skończyło się na tym, że coś zaczęło się palić a w mieszkaniu zrobiło się strasznie gorąco, szybko otwarłam okno by dym wyleciał. Byłam cała brudna, usłyszałam jak ktoś wchodzi. To pewnie braciszek. Od razu pobiegłam cała szczęśliwa do drzwi.
-Onii-chan witaj w domu.- krzyknęłam radośnie. Jednak potknęłam się o swoją nogę i wywaliłam się przed nim, strasznie zabolało. Jednak gdy spojrzałam, dostrzegłam jakiegoś mężczyznę a obok niego Willusia.
-To...to...to osobnik płci męskiej.- powiedziałam cała czerwona i szybko powstałam, chwyciłam braciszka by go obronić.
-A ja to co kurwa jestem~?- powiedział Will. Ja spojrzałam na niego.
-Ty jesteś moim braciszkiem, a to...jest niewyżyte seksualnie monstrum~!- powiedziałam cała czerwona.
-W szkole mi mówiono że trzeba uważać, dlaczego przyprowadzasz do domu obcych nie pamiętasz to czego mama nas uczyła?- nagle dym zaczął się wyłaniać z kuchni.
<Chłopacy?>
Od razu zabrałam się do sprzątania, gdy mniej więcej było schludnie, z uśmiechem na ustach rozpakowałam się w sypialni. Byłam taka szczęśliwa.
-Dobra siostrzyczka potrafi gotować, zrobię obiad~!- powiedziałam i skierowałam się do kuchni, jednak gdy dotknęłam garnka przypomniały mi się słowa mojej mamy "Nie waż mi się więcej gotować."
Jednak musiałam zaryzykować dla Willusia, przecież chce mu pomóc i się nim zająć.
Postanowiłam zrobić coś łatwego curry~!
Jednak skończyło się na tym, że coś zaczęło się palić a w mieszkaniu zrobiło się strasznie gorąco, szybko otwarłam okno by dym wyleciał. Byłam cała brudna, usłyszałam jak ktoś wchodzi. To pewnie braciszek. Od razu pobiegłam cała szczęśliwa do drzwi.
-Onii-chan witaj w domu.- krzyknęłam radośnie. Jednak potknęłam się o swoją nogę i wywaliłam się przed nim, strasznie zabolało. Jednak gdy spojrzałam, dostrzegłam jakiegoś mężczyznę a obok niego Willusia.
-To...to...to osobnik płci męskiej.- powiedziałam cała czerwona i szybko powstałam, chwyciłam braciszka by go obronić.
-A ja to co kurwa jestem~?- powiedział Will. Ja spojrzałam na niego.
-Ty jesteś moim braciszkiem, a to...jest niewyżyte seksualnie monstrum~!- powiedziałam cała czerwona.
-W szkole mi mówiono że trzeba uważać, dlaczego przyprowadzasz do domu obcych nie pamiętasz to czego mama nas uczyła?- nagle dym zaczął się wyłaniać z kuchni.
<Chłopacy?>
Od Williama c.d Shiver'a
Zabaweczka coraz śmielsza~! Pasuje mi to~!- pomyślałem.
- Ależ oczywiście, że mam wolny pokój~! A nawet więcej~!
- To znaczy, że mogę?- upewnił się.- I nie będę sprawiał kłopotu?
- No mówię, że możesz~! Ale najpierw idziemy po jakieś żarcie~!- uśmiechnąłem się szeroko.
Asami pewnie się ucieszy, że Shiver spędzi u nas noc, chociaż mogę się mylić. Nie wiem jak ona się zachowuje i nie potrafię przewidzieć jej reakcji.
Ruszyliśmy z chłopakiem do knajpki z jedzeniem. Zamówiliśmy dwie porcje sushi na wynos i kurczaka w cieście dla mnie, też na wynos.
Wróciliśmy z tym do domu, oczywiście Shiver niósł jedzenie z rybą, bo ja nawet jeśli była w pudełku nadal miałem przed nią dziwne wyobrażenia i po prostu mnie odpychała.
Otworzyłem drzwi domu i weszliśmy do środka, Asami musiała napalić w kominku bo był w środku cieplej niż zwykle. Co do wystroju to wszystko było w ciemnych lub białych kolorach i raczej w nowoczesnym stylu.
- Konichiwa Asami-chan~!- zawołałem.- Mam jedzenie i nowego lokatora~!
[Asami? Shiver?]
- Ależ oczywiście, że mam wolny pokój~! A nawet więcej~!
- To znaczy, że mogę?- upewnił się.- I nie będę sprawiał kłopotu?
- No mówię, że możesz~! Ale najpierw idziemy po jakieś żarcie~!- uśmiechnąłem się szeroko.
Asami pewnie się ucieszy, że Shiver spędzi u nas noc, chociaż mogę się mylić. Nie wiem jak ona się zachowuje i nie potrafię przewidzieć jej reakcji.
Ruszyliśmy z chłopakiem do knajpki z jedzeniem. Zamówiliśmy dwie porcje sushi na wynos i kurczaka w cieście dla mnie, też na wynos.
Wróciliśmy z tym do domu, oczywiście Shiver niósł jedzenie z rybą, bo ja nawet jeśli była w pudełku nadal miałem przed nią dziwne wyobrażenia i po prostu mnie odpychała.
Otworzyłem drzwi domu i weszliśmy do środka, Asami musiała napalić w kominku bo był w środku cieplej niż zwykle. Co do wystroju to wszystko było w ciemnych lub białych kolorach i raczej w nowoczesnym stylu.
- Konichiwa Asami-chan~!- zawołałem.- Mam jedzenie i nowego lokatora~!
[Asami? Shiver?]
Od Shiver'a cd. Williama
Cholera, William nie wydaje się należeć do tych złych. Muszę się mieć na baczności. Teraz to naprawdę jestem bezradny, ale nie mogę się tak szybko poddać. Jeszcze nie koniec.
- No dobrze - powiedziałem i wstałem z ławki. - Dziękuję za twój poświęcony czas, Williamie.
- W porządku - odpowiedział i pożegnał się.
Chciałbym pójść do domu, lecz nie mogę. W domu będzie czekała prawdopodobnie Misaki, a ja nie chcę jej widzieć. Jest pewnie zła za to, że ją uderzyłem. Nie wiedziałem, do kogo mam się udać, więc w tym celu zatrzymałem Williama.
- Coś się stało? - zapytał.
- Właściwie... nie mogę wrócić do domu i... chciałem się zapytać, czy masz może w domu wolny pokój? Przepraszam, że muszę akurat się ciebie pytać, ale nie mam w zasadzie żadnych znajomych.
<William?>
- No dobrze - powiedziałem i wstałem z ławki. - Dziękuję za twój poświęcony czas, Williamie.
- W porządku - odpowiedział i pożegnał się.
Chciałbym pójść do domu, lecz nie mogę. W domu będzie czekała prawdopodobnie Misaki, a ja nie chcę jej widzieć. Jest pewnie zła za to, że ją uderzyłem. Nie wiedziałem, do kogo mam się udać, więc w tym celu zatrzymałem Williama.
- Coś się stało? - zapytał.
- Właściwie... nie mogę wrócić do domu i... chciałem się zapytać, czy masz może w domu wolny pokój? Przepraszam, że muszę akurat się ciebie pytać, ale nie mam w zasadzie żadnych znajomych.
<William?>
Od Williama c.d Shiver'a
No proszę... Ktoś tutaj lubi rządzić~! Już dokładnie widzę, że z nim jest coś nie tak, a ten zapach mnie w tym utwierdza. Mam wrażenie, że on mnie o coś podejrzewa, muszę zrobić z siebie sierotę by przestał to robić.
- Pasuje mi~!- uśmiechnąłem się.- Ale przez ciebie nie zarobię pieniędzy więc muszę wygrać~!- zachichotałem.- Tylko skąd tu weźmiemy szachy.
- Tam są.- wskazał ruchem głowy parę dziadków siedzących przy kamiennym stoliku i grających w szachy.
Wstaliśmy z ławki i udaliśmy się w ich kierunku. Ja, żeby zrobić z siebie ofiarę losu i chociaż trochę rozwiać podejrzenia chłopaka, niby "przypadkiem" potknąłem się i zaryłem o glebę. Shiver od razu się zatrzymał i pomógł mi wstać.
- Nic nie jest?- uśmiechnął się lekko.
- Nie...- otrzepałem się.- Przepraszam cię za to, sierota ze mnie do kwadratu~.- zachichotałem cicho.
- Na pewno nie jest aż tak źle.. Chodźmy zagrać w te szachy.
Wytrzepałem się do końca i znów ruszyliśmy do dziadków. Potem Shiver grzecznie ich zapytał czy pożyczą nam szachy i oni się zgodzili.
Umiem grać w szachy i to bardzo dobrze, jednak mam przeczucie, że on jest w tym lepszy, a nie mam zamiaru oddawać informacji za darmo. Chociaż jak oddam je również jakiemuś mafiozie to dostanę jakieś 150 tysięcy~!
Rozłożyliśmy szachy i zaczęliśmy grać, tak jak myślałem on był doskonałym graczem. Musiałem nieźle się głowić (co nie było dla mnie większym problemem) by być bliżej wygranej. Jednak w pewnym momencie moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu, spojrzałem na Shiver'a i on też był nieźle zszokowany (lub udawał).
- Remis...- mruknąłem.- Oboje nie mamy jak się ruszyć..
- To gramy jeszcze raz.- otrząsnął się.- Możesz prawda?
- No właśnie nie za bardzo~...- skrzywiłem się.- Obiecałem siostrze, że wrócę o 18:00 z jedzeniem... A co do tych informacji o możemy zrobić tak, że ja ci je jutro dam za jedną twoją przysługę.- uśmiechnąłem się.
[Shiver?]
- Pasuje mi~!- uśmiechnąłem się.- Ale przez ciebie nie zarobię pieniędzy więc muszę wygrać~!- zachichotałem.- Tylko skąd tu weźmiemy szachy.
- Tam są.- wskazał ruchem głowy parę dziadków siedzących przy kamiennym stoliku i grających w szachy.
Wstaliśmy z ławki i udaliśmy się w ich kierunku. Ja, żeby zrobić z siebie ofiarę losu i chociaż trochę rozwiać podejrzenia chłopaka, niby "przypadkiem" potknąłem się i zaryłem o glebę. Shiver od razu się zatrzymał i pomógł mi wstać.
- Nic nie jest?- uśmiechnął się lekko.
- Nie...- otrzepałem się.- Przepraszam cię za to, sierota ze mnie do kwadratu~.- zachichotałem cicho.
- Na pewno nie jest aż tak źle.. Chodźmy zagrać w te szachy.
Wytrzepałem się do końca i znów ruszyliśmy do dziadków. Potem Shiver grzecznie ich zapytał czy pożyczą nam szachy i oni się zgodzili.
Umiem grać w szachy i to bardzo dobrze, jednak mam przeczucie, że on jest w tym lepszy, a nie mam zamiaru oddawać informacji za darmo. Chociaż jak oddam je również jakiemuś mafiozie to dostanę jakieś 150 tysięcy~!
Rozłożyliśmy szachy i zaczęliśmy grać, tak jak myślałem on był doskonałym graczem. Musiałem nieźle się głowić (co nie było dla mnie większym problemem) by być bliżej wygranej. Jednak w pewnym momencie moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu, spojrzałem na Shiver'a i on też był nieźle zszokowany (lub udawał).
- Remis...- mruknąłem.- Oboje nie mamy jak się ruszyć..
- To gramy jeszcze raz.- otrząsnął się.- Możesz prawda?
- No właśnie nie za bardzo~...- skrzywiłem się.- Obiecałem siostrze, że wrócę o 18:00 z jedzeniem... A co do tych informacji o możemy zrobić tak, że ja ci je jutro dam za jedną twoją przysługę.- uśmiechnąłem się.
[Shiver?]
Od Shiver'a cd. Williama
William wymaga pieniędzy? Tego się nie spodziewałem. Ostatnie pieniądze wydałem na zlokalizowanie seryjnego mordercy, więc w chwili obecnej nie mam grosza przy duszy. Musiałem wymyślić coś innego.
- A może tak zagramy w szachy? Jak wygram, to opowiesz mi o nich, dobrze?
- A jak ja wygram? - dopytał.
Podstępnie, Williamie - pomyślałem. Musiałem się trochę nad tym zastanowić. W tym celu położyłem rękę na ustach i zacząłem myśleć.
- Będę ci dłużny - powiedziałem nagle z lekkim zniechęceniem. - Będziesz mógł wykorzystać tę sytuację kiedykolwiek będziesz chciał.
Zdecydowałem się na to, ponieważ innego wyjścia nie widziałem. Żyłem na skraju nędzy i utrzymywałem się z tego grania w szachy z największymi geniuszami. Zawsze wygrywałem i były chwile, gdy miałem to, co zapragnąłem. Jednakże obecnie nie mam czasu na te zabawy, bo w końcu jestem bogiem i ktoś musi siać sprawiedliwość w tym nędznym i kruchym świecie opanowanego przez ludzi. Wyplenię wszystkich złych (łącznie z Williamem) oraz stworzę z tej planety świat, w którym będę przywódcą wszystkich innych i to ja będę miał władzę nieograniczoną! Będę robił to, co mi się podoba. Dokonam niemożliwego~!
<William?>
- A może tak zagramy w szachy? Jak wygram, to opowiesz mi o nich, dobrze?
- A jak ja wygram? - dopytał.
Podstępnie, Williamie - pomyślałem. Musiałem się trochę nad tym zastanowić. W tym celu położyłem rękę na ustach i zacząłem myśleć.
- Będę ci dłużny - powiedziałem nagle z lekkim zniechęceniem. - Będziesz mógł wykorzystać tę sytuację kiedykolwiek będziesz chciał.
Zdecydowałem się na to, ponieważ innego wyjścia nie widziałem. Żyłem na skraju nędzy i utrzymywałem się z tego grania w szachy z największymi geniuszami. Zawsze wygrywałem i były chwile, gdy miałem to, co zapragnąłem. Jednakże obecnie nie mam czasu na te zabawy, bo w końcu jestem bogiem i ktoś musi siać sprawiedliwość w tym nędznym i kruchym świecie opanowanego przez ludzi. Wyplenię wszystkich złych (łącznie z Williamem) oraz stworzę z tej planety świat, w którym będę przywódcą wszystkich innych i to ja będę miał władzę nieograniczoną! Będę robił to, co mi się podoba. Dokonam niemożliwego~!
<William?>
Od Williama c.d Shiver'a
A więc to tu cię boli- pomyślałem.
Bardzo dobre zagranie Shiver, próbuj mnie zmylać dalej, a ja będę dalej udawał, że się na to nabieram. Chłopak ma niezłe doświadczenie, a do tego ten zapach śmierci...
- Zależy która to z mafii, jest ich sporo.- uśmiechnąłem się.- Znasz ich nazwę? Albo może coś charakterystycznego?
- Z tego co wiem.- ruszyliśmy w stronę najbliższej ławki, a potem na niej usiedliśmy.- To członkowie mają na prawym ramieniu białą opaskę.
No proszę, proszę... Już mi się w plany chcesz wpieprzać...- parsknąłem w myślach.
- Na razie wiem mało, jak na mnie to za mało~..- uśmiechnąłem się.- Dzisiaj mam zamiar uzupełnić te luki. Jak chcesz to sprzedam ci jutro informacje o nich~.-zaśmiałem się.- Jednak one nie są tanie~!
[Shiver?]
Bardzo dobre zagranie Shiver, próbuj mnie zmylać dalej, a ja będę dalej udawał, że się na to nabieram. Chłopak ma niezłe doświadczenie, a do tego ten zapach śmierci...
- Zależy która to z mafii, jest ich sporo.- uśmiechnąłem się.- Znasz ich nazwę? Albo może coś charakterystycznego?
- Z tego co wiem.- ruszyliśmy w stronę najbliższej ławki, a potem na niej usiedliśmy.- To członkowie mają na prawym ramieniu białą opaskę.
No proszę, proszę... Już mi się w plany chcesz wpieprzać...- parsknąłem w myślach.
- Na razie wiem mało, jak na mnie to za mało~..- uśmiechnąłem się.- Dzisiaj mam zamiar uzupełnić te luki. Jak chcesz to sprzedam ci jutro informacje o nich~.-zaśmiałem się.- Jednak one nie są tanie~!
[Shiver?]
Od Shiver'a cd. Williama
Stałem i podziwiałem bawiące się dzieci. Ich dusze były czyste, bez żadnej skazy. Skoro dzieci są takie grzeczne, to dlaczego dorośli są źli? Kochałem wszystkie dzieci, prócz swojej siostry.
Nagle usłyszałem głos Williama. Odwróciłem się i zobaczyłem go.
- Ohayo Gozaimasu, William-kun - odrzekłem.
Stanąłem naprzeciw chłopaka. Wyciągnąłem ręce z kieszeni.
- Miałeś jakiś wielki powód, aby do mnie dzwonić? - spytał swoim naturalnym, nawet sympatycznym głosem.
Pomyślałem trochę. Właściwie, nie miałem żadnego, ale musiałem coś wymyślić, bo przecież nie powiem mu mojego wielkiego planu.
- Gdy byłem w pracy słyszałem, że w okolicy kręci się jakaś dobrze uzbrojona mafia. Zastanawiało mnie, czy coś o nich wiesz. - To nie było kłamstwo. Słyszałem w telewizji i pomyślałem, że to będzie idealny pretekst.
<William?>
Nagle usłyszałem głos Williama. Odwróciłem się i zobaczyłem go.
- Ohayo Gozaimasu, William-kun - odrzekłem.
Stanąłem naprzeciw chłopaka. Wyciągnąłem ręce z kieszeni.
- Miałeś jakiś wielki powód, aby do mnie dzwonić? - spytał swoim naturalnym, nawet sympatycznym głosem.
Pomyślałem trochę. Właściwie, nie miałem żadnego, ale musiałem coś wymyślić, bo przecież nie powiem mu mojego wielkiego planu.
- Gdy byłem w pracy słyszałem, że w okolicy kręci się jakaś dobrze uzbrojona mafia. Zastanawiało mnie, czy coś o nich wiesz. - To nie było kłamstwo. Słyszałem w telewizji i pomyślałem, że to będzie idealny pretekst.
<William?>
Od Williama c.d Shiver'a
Gdy mnie nie było Asami spędzała sobie miło czas oglądając dom i grzebiąc w książkach. Większość była o psychologii i nie wiem czy jakiejś jej podpasowały.
Przez większość dnia zalegałem na kanapie i oglądałem na zmianę albo telewizję albo album ze zdjęciami który przyniosła dziewczyna. W pewnym momencie ona też się do mnie przyłączyła i siedzieliśmy pod jednym kocem opychając się lodami czekoladowymi.
Około piętnastej zadzwonił mój telefon. Na początku myślałem, że to jakiś mafioza który chce informacji, ale to był Shiver, którego poznałem rano. No, no, nowa zabaweczka chce się bawić dalej~!
- Oczywiście, że mogę~! Będę za pół godziny~!- uśmiechnąłem się, a Asami spojrzała na mnie z zaciekawieniem. Potem rozłączyłem się i spojrzałem na nią.- Muszę wyjść, ale jak wrócę to coś zjemy~!
- Neee... Will-kun chciałam pospędzać z tobą czas, jak rodzeństwo!
- Rozumiem Asami-chan ale to już tak nie działa~... Ja mam pracę i jeśli chcę mieć za co kupić jedzenie i zapłacić za dom to muszę mieć pieniądze~!- wstałem z kanapy i zacząłem się szykować.- Tatuś i mamusia mi nie pomogą więc muszę radzić sobie sam~!- zachichotałem.
- Ja ci mogę pomóc!- podskoczyła.
- Wolę pracować sam Asami-chan. Wrócę o osiemnastej z pysznym jedzonkiem~!- poczochrałem ją po głowie z uśmiechem i wyszedłem z domu.
Z moim standardowym uśmiechem na ustach wędrowałem między ludźmi do miejsca w którym miałem spotkać się z Shiver'em. Od czasu do czasu prowokowałem przechodniów po to by zobaczyć ich emocje bo to dla mnie lepsze niż komedia~! W ogóle to muszę dzisiaj w nocy zdobyć parę informacji... Jeden z potężniejszych gangów w mieście zbiera się w starym magazynie w porcie by obgadać jakieś sprawy. A ja muszę wiedzieć co to za sprawy~! W końcu jestem bogiem~! Muszę wiedzieć wszystko i panować nad wszystkimi, jak lalkarz nad swoimi marionetkami~!
Wlazłem do parku i od razu spostrzegłem wysoką sylwetkę Shiver'a
- Oi Shiver-san~!- zawołałem.- Konichiwa~!
[Shiver?]
Przez większość dnia zalegałem na kanapie i oglądałem na zmianę albo telewizję albo album ze zdjęciami który przyniosła dziewczyna. W pewnym momencie ona też się do mnie przyłączyła i siedzieliśmy pod jednym kocem opychając się lodami czekoladowymi.
Około piętnastej zadzwonił mój telefon. Na początku myślałem, że to jakiś mafioza który chce informacji, ale to był Shiver, którego poznałem rano. No, no, nowa zabaweczka chce się bawić dalej~!
- Oczywiście, że mogę~! Będę za pół godziny~!- uśmiechnąłem się, a Asami spojrzała na mnie z zaciekawieniem. Potem rozłączyłem się i spojrzałem na nią.- Muszę wyjść, ale jak wrócę to coś zjemy~!
- Neee... Will-kun chciałam pospędzać z tobą czas, jak rodzeństwo!
- Rozumiem Asami-chan ale to już tak nie działa~... Ja mam pracę i jeśli chcę mieć za co kupić jedzenie i zapłacić za dom to muszę mieć pieniądze~!- wstałem z kanapy i zacząłem się szykować.- Tatuś i mamusia mi nie pomogą więc muszę radzić sobie sam~!- zachichotałem.
- Ja ci mogę pomóc!- podskoczyła.
- Wolę pracować sam Asami-chan. Wrócę o osiemnastej z pysznym jedzonkiem~!- poczochrałem ją po głowie z uśmiechem i wyszedłem z domu.
Z moim standardowym uśmiechem na ustach wędrowałem między ludźmi do miejsca w którym miałem spotkać się z Shiver'em. Od czasu do czasu prowokowałem przechodniów po to by zobaczyć ich emocje bo to dla mnie lepsze niż komedia~! W ogóle to muszę dzisiaj w nocy zdobyć parę informacji... Jeden z potężniejszych gangów w mieście zbiera się w starym magazynie w porcie by obgadać jakieś sprawy. A ja muszę wiedzieć co to za sprawy~! W końcu jestem bogiem~! Muszę wiedzieć wszystko i panować nad wszystkimi, jak lalkarz nad swoimi marionetkami~!
Wlazłem do parku i od razu spostrzegłem wysoką sylwetkę Shiver'a
- Oi Shiver-san~!- zawołałem.- Konichiwa~!
[Shiver?]
piątek, 7 marca 2014
Od Shiver'a cd. Williama
Nie poszedłem do pracy. Nie mam stałego zatrudnienia. Pracuję sam dla siebie, a utrzymuję się dzięki mojej inteligencji. Nie potrzebuję dużo pieniędzy. Żyję sam dla siebie, więc nie mam nikogo na utrzymaniu. W domu potrzebne są mi tylko media i miejsce do spania. Znam tanią jadłodajnię, gdzie często chodzę jeść.
Wróciłem do domu. Myślałem, że dowiem się czegoś więcej o Williamie, ale myliłem się. Gdy zamierzałem otworzyć drzwi, czyiś głos przykuł moją uwagę.
- Onii-chan!!! Czekaj na mnie! - odwróciłem swój wzrok i moim oczom ukazała się Misaki, moja młodsza siostra.
- Misaki, co tutaj robisz? Skąd wiesz, gdzie mieszkam? - zapytałem.
Dziewczynka miała 10 lat, ale jeździła gdzie jej się podoba. Zawsze były z nią same problemy. Pomimo jej ponurego wyglądu, jest naprawdę miła i towarzyska.
- Wszyscy się o ciebie martwili, Shivuś~! - powiedziała i się do mnie przytuliła. W końcu nie widziała mnie ponad rok.
- Mama wie, że tutaj jesteś? - dopytałem, gładząc jej włosy. Zawsze darzyłem Misaki prawdziwym bratnim uczuciem.
- Nie, znów uciekłam - wytłumaczyła.
Cała Misa-chan - pomyślałem.
- Ale... jak mnie znalazłaś?
- Słyszałam plotki, że widziano cię w tym mieście, więc przyjechałam.
Nagle dziewczynka pobiegła do mojego domu i ułożyła się na kanapie zupełnie tak, jakby była u siebie w domu. Na stoliku leżały zdjęcia osób, które muszę znaleźć.
- Szukasz sobie chłopaka, onii-chan? - zapytała, biorąc jedno i oglądając je.
Szybko pobiegłem i wyrwałem jej te zdjęcia.
- Misaki! - krzyknąłem. - Nie jestem gejem!
- Ha! To czemu trzymasz takie zdjęcia u siebie? No słucham?
Była naprawdę denerwująca. Wytłumaczyłem jej, że jestem detektywem. Wszystkim to mówię, ale to nie jest do końca prawdą.
- Posłuchaj, one-san, ja nie wrócę do domu. Już nigdy nie wrócę. Więc lepiej wracaj beze mnie, bo ja tutaj zostaję - wytłumaczyłem.
- Ale ja chcę, abyś wrócił, Shiveeer! - uparła się. - W domu jest tak nudno bez ciebie!
Złapałem ją za ramię. Było mi trochę ciężko z tym. W końcu nie wytrzymałem. Uderzyłem ją.
- Mówiłem, że masz wrócić! - Tymi słowami wyszedłem z domu.
Byłem strasznie zdenerwowany. Miałem po dziurki w nosie jej i rodziców. Niech wiedzą, że już nie wrócę. Sięgnąłem po telefon komórkowy.
~*Może zajmę się robotą?*~
Nie czułem w mieście innego smrodu niż tego od Williama, czyli innych prac na razie nie mam. Od naszego spotkania minęły dwie godziny. Nie chciałem być aż tak nachalny, więc wpierw poszedłem do baru się czegoś napić i podsłuchiwać innych ludzi. Zazwyczaj w barach ukrywają się pozorni przestępcy.
Po spędzonych dwóch godzinach udało mi się zlokalizować dwóch porywaczy małych dziewczynek. Zamierzałem się z nimi rozprawić w najbliższym czasie. Była godzina piętnasta, czyli akurat teraz normalny mieszkaniec tego miasta kończyłby swoją pracę. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Williama.
Chciałbym się z tobą spotkać, Williamie. Przyjdź za pół godziny do central-parku jak możesz.
<William?>
- Onii-chan!!! Czekaj na mnie! - odwróciłem swój wzrok i moim oczom ukazała się Misaki, moja młodsza siostra.
- Misaki, co tutaj robisz? Skąd wiesz, gdzie mieszkam? - zapytałem.
Dziewczynka miała 10 lat, ale jeździła gdzie jej się podoba. Zawsze były z nią same problemy. Pomimo jej ponurego wyglądu, jest naprawdę miła i towarzyska.
- Wszyscy się o ciebie martwili, Shivuś~! - powiedziała i się do mnie przytuliła. W końcu nie widziała mnie ponad rok.
- Mama wie, że tutaj jesteś? - dopytałem, gładząc jej włosy. Zawsze darzyłem Misaki prawdziwym bratnim uczuciem.
- Nie, znów uciekłam - wytłumaczyła.
Cała Misa-chan - pomyślałem.
- Ale... jak mnie znalazłaś?
- Słyszałam plotki, że widziano cię w tym mieście, więc przyjechałam.
Nagle dziewczynka pobiegła do mojego domu i ułożyła się na kanapie zupełnie tak, jakby była u siebie w domu. Na stoliku leżały zdjęcia osób, które muszę znaleźć.
- Szukasz sobie chłopaka, onii-chan? - zapytała, biorąc jedno i oglądając je.
Szybko pobiegłem i wyrwałem jej te zdjęcia.
- Misaki! - krzyknąłem. - Nie jestem gejem!
- Ha! To czemu trzymasz takie zdjęcia u siebie? No słucham?
Była naprawdę denerwująca. Wytłumaczyłem jej, że jestem detektywem. Wszystkim to mówię, ale to nie jest do końca prawdą.
- Posłuchaj, one-san, ja nie wrócę do domu. Już nigdy nie wrócę. Więc lepiej wracaj beze mnie, bo ja tutaj zostaję - wytłumaczyłem.
- Ale ja chcę, abyś wrócił, Shiveeer! - uparła się. - W domu jest tak nudno bez ciebie!
Złapałem ją za ramię. Było mi trochę ciężko z tym. W końcu nie wytrzymałem. Uderzyłem ją.
- Mówiłem, że masz wrócić! - Tymi słowami wyszedłem z domu.
Byłem strasznie zdenerwowany. Miałem po dziurki w nosie jej i rodziców. Niech wiedzą, że już nie wrócę. Sięgnąłem po telefon komórkowy.
~*Może zajmę się robotą?*~
Nie czułem w mieście innego smrodu niż tego od Williama, czyli innych prac na razie nie mam. Od naszego spotkania minęły dwie godziny. Nie chciałem być aż tak nachalny, więc wpierw poszedłem do baru się czegoś napić i podsłuchiwać innych ludzi. Zazwyczaj w barach ukrywają się pozorni przestępcy.
Po spędzonych dwóch godzinach udało mi się zlokalizować dwóch porywaczy małych dziewczynek. Zamierzałem się z nimi rozprawić w najbliższym czasie. Była godzina piętnasta, czyli akurat teraz normalny mieszkaniec tego miasta kończyłby swoją pracę. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Williama.
Chciałbym się z tobą spotkać, Williamie. Przyjdź za pół godziny do central-parku jak możesz.
<William?>
Od Williama c.d Shiver'a
- To super~!- zaśmiałem się.- Niestety muszę już iść bo siostrzyczka pewnie umiera z tęsknoty~...
- Cóż szkoda, może jeszcze kiedyś się zobaczymy.- podniósł się, a za nim ja.
- Jak chcesz jakiś informacji to dzwoń~! Tylko daj jakąś kartkę i długopis to napiszę ci numer~!
Skądś wytrzasnęliśmy te "przybory" i napisałem mu starannym pismem swój numer. Potem pożegnaliśmy się i skocznym krokiem ruszyłem do domciu. Cały uśmiechnięty i rozluźniony wparowałem do apartamentu. W środku ładnie pachniało, taką kobiecością i chyba nic nie zostało na szczęście zniszczone.
- Asuś~! Wróciłem~!- zachichotałem na wejściu i zdjąłem kurtkę.- Co porabiałaś jak mnie nie było~?- przeciągnąłem się i poszedłem do salonu. Od razu walnąłem się na kanapę i narzuciłem na siebie koc.- Nawet nie wiesz jaki jestem zmęczony...
[Asami? Shiver co porabiasz?]
- Cóż szkoda, może jeszcze kiedyś się zobaczymy.- podniósł się, a za nim ja.
- Jak chcesz jakiś informacji to dzwoń~! Tylko daj jakąś kartkę i długopis to napiszę ci numer~!
Skądś wytrzasnęliśmy te "przybory" i napisałem mu starannym pismem swój numer. Potem pożegnaliśmy się i skocznym krokiem ruszyłem do domciu. Cały uśmiechnięty i rozluźniony wparowałem do apartamentu. W środku ładnie pachniało, taką kobiecością i chyba nic nie zostało na szczęście zniszczone.
- Asuś~! Wróciłem~!- zachichotałem na wejściu i zdjąłem kurtkę.- Co porabiałaś jak mnie nie było~?- przeciągnąłem się i poszedłem do salonu. Od razu walnąłem się na kanapę i narzuciłem na siebie koc.- Nawet nie wiesz jaki jestem zmęczony...
[Asami? Shiver co porabiasz?]
Od Shiver'a cd. Williama
Ha! Wszystko idzie gładko i lekko - pomyślałem.
Jedna rzecz mnie trochę zmartwiła - William nie jest przestępcą, czyli bliżej mu do dobrego człowieka. Ale... to się nie zgadza! Czuję od niego śmiercionośną woń! Byłem bardzo zamyślony.
- Dobrze, na pewno nie powiem - powiedziałem. Właściwie, i tak nie powiedziałbym czegoś takiego jakiemuś zbrodniarzowi. Szybciej bym go sprzątnął z powierzchni Ziemi.
Tym razem powinienem być bardziej ostrożny i podchodzić do niego z dystansem.
<Will? Brak weny, wybacz ;x>
Jedna rzecz mnie trochę zmartwiła - William nie jest przestępcą, czyli bliżej mu do dobrego człowieka. Ale... to się nie zgadza! Czuję od niego śmiercionośną woń! Byłem bardzo zamyślony.
- Dobrze, na pewno nie powiem - powiedziałem. Właściwie, i tak nie powiedziałbym czegoś takiego jakiemuś zbrodniarzowi. Szybciej bym go sprzątnął z powierzchni Ziemi.
Tym razem powinienem być bardziej ostrożny i podchodzić do niego z dystansem.
<Will? Brak weny, wybacz ;x>
Od Williama c.d Shiver'a
- Ja jestem William Shizuka~!- uśmiechnąłem się szeroko i ukłoniłem.
Skoro był detektywem to nie mogłem mu podać prawdziwego nazwiska, jeszcze by za mną się uganiał czy coś, a mi takie pieski są niepotrzebne, takich się szybko pozbywam. Ale bądź co bądź zaciekawiła mnie ta istotka, przydałoby się dowiedzieć coś o nim więcej (nie będzie to trudne, a do tego znam jego imię i nazwisko), jednak dalej muszę bardzo uważać.
- Skoro masz jeszcze trochę czasu to może pogadamy~?- zachichotałem.- Też muszę niedługo wracać, siostrzyczka została sama w domu~.
Usiedliśmy razem na kamiennym murku. Z mojej twarzy nie zchodził uśmiech, zawsze tak się zachowywałem gdy nie musiałem zmieniać swojego charakteru, oczywiście nadal się mistrzowsko kontrolowałem.
- A ty masz jakąś pracę?- chłopak uśmiechnął się do mnie.
- Mam~! Jestem informatorem policyjnym~!
Oczywiście pokażę z samej dobrej strony, by zdobyć sympatię zabaweczki. W rzeczywistości bardzo rzadko sprzedawałem informacje policji, zazwyczaj robiłem to wtedy gdy jakaś kanalia lub gang popsuły mi plany. A tak poza tym, to policje miałem w garści więc absolutnie mi nie zagrażała, nawet gdyby mnie kiedyś złapali.
- Ale nie mów żadnym zbrodniarzom bo jeszcze mnie złapią w jakieś ciemnej uliczce~...- zchichotałem cicho udając niewiniątko.
[Shiver?]
Skoro był detektywem to nie mogłem mu podać prawdziwego nazwiska, jeszcze by za mną się uganiał czy coś, a mi takie pieski są niepotrzebne, takich się szybko pozbywam. Ale bądź co bądź zaciekawiła mnie ta istotka, przydałoby się dowiedzieć coś o nim więcej (nie będzie to trudne, a do tego znam jego imię i nazwisko), jednak dalej muszę bardzo uważać.
- Skoro masz jeszcze trochę czasu to może pogadamy~?- zachichotałem.- Też muszę niedługo wracać, siostrzyczka została sama w domu~.
Usiedliśmy razem na kamiennym murku. Z mojej twarzy nie zchodził uśmiech, zawsze tak się zachowywałem gdy nie musiałem zmieniać swojego charakteru, oczywiście nadal się mistrzowsko kontrolowałem.
- A ty masz jakąś pracę?- chłopak uśmiechnął się do mnie.
- Mam~! Jestem informatorem policyjnym~!
Oczywiście pokażę z samej dobrej strony, by zdobyć sympatię zabaweczki. W rzeczywistości bardzo rzadko sprzedawałem informacje policji, zazwyczaj robiłem to wtedy gdy jakaś kanalia lub gang popsuły mi plany. A tak poza tym, to policje miałem w garści więc absolutnie mi nie zagrażała, nawet gdyby mnie kiedyś złapali.
- Ale nie mów żadnym zbrodniarzom bo jeszcze mnie złapią w jakieś ciemnej uliczce~...- zchichotałem cicho udając niewiniątko.
[Shiver?]
Od Shiver'a cd. Williama
- Rozumiem – powiedziałem i lekko się uśmiechnąłem, udając zakłopotanie.
Chłopak jest naprawdę niezły. Prawdopodobnie już mnie rozpracował. Tym razem powinienem być czujny i uważać. W każdej chwili powinienem być gotów do ataku. Najważniejsze w tej sytuacji jest kontrola dłoni. Gdybym nie skupiłbym się nad ruchem palców, zamiast ognia wywołałbym wodę lub na odwrót.
- Hah! Jednak wydaje mi się, że raczej jeszcze zdążę do pracy!
Wtedy to poczułem. Woń śmierci niewinnych ludzi, który dochodzi z jego ciała. Słyszę piski. „Zły człowiek” – pomyślałem. Trafiłem na takiego typa, którego normalnie wyeliminowałbym w ukryciu. Teraz jest już za późno. Nie powinienem stawiać kroku na przód, zanim nie usunę podejrzeń do mojej osoby.
- Masz pracę? – zapytał.
Kiwnąłem głową.
- Pracuję jako miejscowy detektyw. Czasem nawet, gdy sytuacja jest gruba, jestem dziennikarzem dla lokalnej gazety. Jestem dosłownie wszędzie – powiedziałem.
Nagle rozległ się głośny dźwięk dzwonu. Wybiła godzina równo ósma.
- Are? Mam jeszcze godzinę do rozpoczęcia pracy? Tak to jest, gdy wszystkie zegary w domu nagle stają w miescu… - rzekłem, opuszczając głowę w dół. Udawałem, że jestem z lekka zirytowany. – Ano tak! Zapomniałem się przedstawić! Jestem Shiver, a dokładniej Shiver Mao Kotori! Miło mi cię poznać. – Uklęknąłem zupełnie tak, jak nakazywała kultura gościnnej Japonii.
<William?>
Chłopak jest naprawdę niezły. Prawdopodobnie już mnie rozpracował. Tym razem powinienem być czujny i uważać. W każdej chwili powinienem być gotów do ataku. Najważniejsze w tej sytuacji jest kontrola dłoni. Gdybym nie skupiłbym się nad ruchem palców, zamiast ognia wywołałbym wodę lub na odwrót.
- Hah! Jednak wydaje mi się, że raczej jeszcze zdążę do pracy!
Wtedy to poczułem. Woń śmierci niewinnych ludzi, który dochodzi z jego ciała. Słyszę piski. „Zły człowiek” – pomyślałem. Trafiłem na takiego typa, którego normalnie wyeliminowałbym w ukryciu. Teraz jest już za późno. Nie powinienem stawiać kroku na przód, zanim nie usunę podejrzeń do mojej osoby.
- Masz pracę? – zapytał.
Kiwnąłem głową.
- Pracuję jako miejscowy detektyw. Czasem nawet, gdy sytuacja jest gruba, jestem dziennikarzem dla lokalnej gazety. Jestem dosłownie wszędzie – powiedziałem.
Nagle rozległ się głośny dźwięk dzwonu. Wybiła godzina równo ósma.
- Are? Mam jeszcze godzinę do rozpoczęcia pracy? Tak to jest, gdy wszystkie zegary w domu nagle stają w miescu… - rzekłem, opuszczając głowę w dół. Udawałem, że jestem z lekka zirytowany. – Ano tak! Zapomniałem się przedstawić! Jestem Shiver, a dokładniej Shiver Mao Kotori! Miło mi cię poznać. – Uklęknąłem zupełnie tak, jak nakazywała kultura gościnnej Japonii.
<William?>
czwartek, 6 marca 2014
Od Williama c.d Asami & Shiver'a
To naprawdę była Asami... Dowodem były te wszystkie zdjęcia z naszej młodości. Niektóre przedstawiały nas bawiących się razem, inne z rodzicami, było nawet takie na którym spaliśmy na sobie. Miałem wtedy jeszcze małe białe skrzydełka i tata zawsze mówił mi bym ubierał się na biało.
Tego było trochę dla mnie za wiele, cała przeszłość się na mnie zwaliła. Gdybym był sam to pewnie bym wybuch histerycznym śmiechem, ale że była tam moja siostra to musiałem wyjść się przewietrzyć. Oglądanie moich kochanych ludzi zawsze mnie relaksowało i przede wszystkim bawiło.
Założyłem kurtkę i wyszedłem z apartamentu. Spacerowałem sobie spokojnie chodnikiem uśmiechając się do nieznajomych (oglądając ich cudne reakcje) i wskakując na murki i barierki. Miałem cholerny lęk wysokości, ale zaczynał się od jakiś 6 metrów nad ziemią.
W pewnym momencie pewien młody chłopak, który najpierw szedł z kapturem na głowie, zapytał się mnie o godzinę.
- Sorka, ale nie mam zegarka~!- uśmiechnąłem się szeroko.
Emanowała od niego jakaś dziwnie mroczna energia i pachniał śmiercią. Moje anielskie instynkty były znacznie osłabione, ale nadal jakieś posiadałem, więc łatwo mogłem stwierdzić, że owy ktoś lubi zabijać. Muszę mieć się na baczności. Niezauważalnie musnąłem dłonią o kieszeń by sprawdzić, czy jest twarda. Była, czyli nóż jak zwykle był na swoim miejscu.
- Nie nosisz zegarka?- zapytał uprzejmie.- To jak zdążasz na przykład na spotkania?
Miałem wrażenie, że kłamie, że to nie jest jego prawdziwa osobowość, mnie nie oszuka, bo jestem mistrzem zmieniania charakteru i emocji, a jemu trochę do tego brakuje. Jednak niedoświadczonego człowieka bardzo łatwo by oszukał.
- Nie noszę go bo przypomina mi o tym jak czas nam ucieka~!- zaśmiałem się, taki tam tekst... To wiadome, że nad istot czas nie obejmuje, on je tylko muska, a nie zabiera, tak jak te podrzędne pieski, które właśnie przechodzą obok nas.- A spotkania to ludzie mają ze mną, a nie ja z nimi~!
[Shiver?]
Tego było trochę dla mnie za wiele, cała przeszłość się na mnie zwaliła. Gdybym był sam to pewnie bym wybuch histerycznym śmiechem, ale że była tam moja siostra to musiałem wyjść się przewietrzyć. Oglądanie moich kochanych ludzi zawsze mnie relaksowało i przede wszystkim bawiło.
Założyłem kurtkę i wyszedłem z apartamentu. Spacerowałem sobie spokojnie chodnikiem uśmiechając się do nieznajomych (oglądając ich cudne reakcje) i wskakując na murki i barierki. Miałem cholerny lęk wysokości, ale zaczynał się od jakiś 6 metrów nad ziemią.
W pewnym momencie pewien młody chłopak, który najpierw szedł z kapturem na głowie, zapytał się mnie o godzinę.
- Sorka, ale nie mam zegarka~!- uśmiechnąłem się szeroko.
Emanowała od niego jakaś dziwnie mroczna energia i pachniał śmiercią. Moje anielskie instynkty były znacznie osłabione, ale nadal jakieś posiadałem, więc łatwo mogłem stwierdzić, że owy ktoś lubi zabijać. Muszę mieć się na baczności. Niezauważalnie musnąłem dłonią o kieszeń by sprawdzić, czy jest twarda. Była, czyli nóż jak zwykle był na swoim miejscu.
- Nie nosisz zegarka?- zapytał uprzejmie.- To jak zdążasz na przykład na spotkania?
Miałem wrażenie, że kłamie, że to nie jest jego prawdziwa osobowość, mnie nie oszuka, bo jestem mistrzem zmieniania charakteru i emocji, a jemu trochę do tego brakuje. Jednak niedoświadczonego człowieka bardzo łatwo by oszukał.
- Nie noszę go bo przypomina mi o tym jak czas nam ucieka~!- zaśmiałem się, taki tam tekst... To wiadome, że nad istot czas nie obejmuje, on je tylko muska, a nie zabiera, tak jak te podrzędne pieski, które właśnie przechodzą obok nas.- A spotkania to ludzie mają ze mną, a nie ja z nimi~!
[Shiver?]
Od Asami c.d Williama
Usiadałam sobie wygodnie i spojrzałam cała uradowana na braciszka. Pstryknęłam palcami a od razu w mojej dłoni pojawiła się filiżanka z herbatą.
- Jak odszedłeś rodzice nie mówili nic o tobie, nawet wyrzucili rodzinne albumy, jednak zachowałam parę zdjęci.- machnęłam dłonią a na stole pojawił się mały skórzany album.
-Ja zajęłam się edukacją i nauką na dobrego anioła. Potem zostałam przyjęta do Rady Anielskiej jako pomocnik taty lub doradca.- wzięłam mały łyk, a on zabrał się za album.
-Strasznie się za tobą stęskniłam.- powiedziałam.
-Więc od teraz zamieszkam z tobą.- on nagle wstał i spojrzał na mnie.
-Wybacz muszę się przejść, za chwil wrócę. Niczego nie zniszczy.- ruszył do drzwi.
<William?>
- Jak odszedłeś rodzice nie mówili nic o tobie, nawet wyrzucili rodzinne albumy, jednak zachowałam parę zdjęci.- machnęłam dłonią a na stole pojawił się mały skórzany album.
-Ja zajęłam się edukacją i nauką na dobrego anioła. Potem zostałam przyjęta do Rady Anielskiej jako pomocnik taty lub doradca.- wzięłam mały łyk, a on zabrał się za album.
-Strasznie się za tobą stęskniłam.- powiedziałam.
-Więc od teraz zamieszkam z tobą.- on nagle wstał i spojrzał na mnie.
-Wybacz muszę się przejść, za chwil wrócę. Niczego nie zniszczy.- ruszył do drzwi.
<William?>
Proin Ros Hyacintho
Imię: Proin (czyt. Prin)
Drugie imię: Ros
Nazwisko: Hyacintho
Płeć: kobieta
Rasa: chochlik
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: Lipiec
Znak zodiaku: Lew
Kraj pochodzenia: Irlandia
Charakter: Miła i pogodna, lubi psoty ale jest nieszkodliwa, rozgadana i roześmiana. Jest towarzyska ,dość śmiała i wesoła. Jednak jest nie przyzwyczajona do technologi i jest nieco dzika.
Moce: Może stać się niewidzialna, wypowiada zaklęcia, tworzy iluzje, potrafi ważyć eliksiry.
Umiejętności: Porusza się bezszelestnie, zna się na zielarstwie i lesie. Umie walczyć i strzelać z łuku.
Szczegółowy wygląd: Ma długie czarne włosy, błękitne oczy, śmieszne uszy, ogon z pędzelkiem, błękitny różek i delikatnie świecące symbole na lewej stronie.
Rodzina: została w Irlandii
Partner: szuka
Zauroczenie: hm...
Historia: Urodziła się na wyspach w bardzo odludnym miejscu, rodzice wychowywali ja w lesie z którym bardzo jest związana. Gdy miała 16 lat rodzice wysłali ją w świat aby zdecydowała czy chce żyć w współczesności czy wrócić do lasu.
Stanowisko: Zielarka, szamanka i aptekarka
Specjalizacja: zioła, zaklęcia, magia
Orientacja: raczej hetero
Właściciel: Ursa
Inne zdjęcia: klik
Drugie imię: Ros
Nazwisko: Hyacintho
Płeć: kobieta
Rasa: chochlik
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: Lipiec
Znak zodiaku: Lew
Kraj pochodzenia: Irlandia
Charakter: Miła i pogodna, lubi psoty ale jest nieszkodliwa, rozgadana i roześmiana. Jest towarzyska ,dość śmiała i wesoła. Jednak jest nie przyzwyczajona do technologi i jest nieco dzika.
Moce: Może stać się niewidzialna, wypowiada zaklęcia, tworzy iluzje, potrafi ważyć eliksiry.
Umiejętności: Porusza się bezszelestnie, zna się na zielarstwie i lesie. Umie walczyć i strzelać z łuku.
Szczegółowy wygląd: Ma długie czarne włosy, błękitne oczy, śmieszne uszy, ogon z pędzelkiem, błękitny różek i delikatnie świecące symbole na lewej stronie.
Rodzina: została w Irlandii
Partner: szuka
Zauroczenie: hm...
Historia: Urodziła się na wyspach w bardzo odludnym miejscu, rodzice wychowywali ja w lesie z którym bardzo jest związana. Gdy miała 16 lat rodzice wysłali ją w świat aby zdecydowała czy chce żyć w współczesności czy wrócić do lasu.
Stanowisko: Zielarka, szamanka i aptekarka
Specjalizacja: zioła, zaklęcia, magia
Orientacja: raczej hetero
Właściciel: Ursa
Inne zdjęcia: klik
Od Shiver'a
Na początku na świecie nie było nic. Panowała pustka. Kilkaset lat później pojawiły się ogromne stworzenia i wraz z nimi zaczął rozrastać się świat. Widział to pewien człowiek, który poprowadził rewolucję na tym świecie. Po tysiącach latach pojawił się pierwszy człowiek, chodząca kanalia, która nie potrafiła sama o siebie zadbać. Nie posiadał futra, żadnego ciepłego okrycia. Był nagi i biedny. Mieścił się na końcu łańcucha pokarmowego. Widząc to, władca stworzył więcej takich. Pracowali w grupach, aby stawić czołom przeogromnym stworzeniom. Po setkach latach rewolucji człowieka w świecie nie było już bestii. Odkryli prymitywne pismo i nowe typy broni. Człowiek stanął w najwyższej pozycji. Ludzkie pokolenie zaczęło się buntować i coraz bardziej rozrastać, aż w końcu człowiek osiedlił się nawet w najzimniejszych zakątkach świata. Istnieli ludzie i dobrzy i źli. "Nasz władca", zwany "Bogiem" nie radzi sobie z człowiekiem złym, który morduje i kradnie dobra innych. Dlatego właśnie przysłał mnie! O to moje zadanie! Muszę przejąć obowiązki, które oddała mi sama Śmierć, władczyni hadesu.
Tak oto zaczęło się moje powołanie. Działałem z ukrycia, aby nie zrzucić podejrzeń innych. Jestem sam, a ich jest miliony. Brak mi potężnej siły i dlatego muszę starać się jeszcze bardziej, aby świat stał się miejscem pokoju i harmonii.
Obecnie mieszkam w białym domu, który nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Od czasu gdy musiałem wyprowadzić się od rodziców, minął już niecały rok. Nadal do mnie wydzwaniają, ale ja ignoruję ich telefony. Wiem, że to takie nagłe i okrutne, ale w końcu jestem bogiem! Muszę przecież wykonywać powierzone mi zadania.
Wstałem wcześnie rano i już włączyłem telewizor, aby zobaczyć kolejną dawkę wiadomości o przestępcach. Media to najlepszy sposób, aby odnaleźć ludzi złych. Ale nie kieruję się tylko tym. Czasem po prostu przechodzę przez ulice, ukrywając twarz za kapturem. Mój słuch jest nadzwyczajnie czuły, więc potrafię usłyszeć, gdy ktoś wzywa pomocy.
Media milczały. Dzisiaj nie było żadnych powiadomień o przestępcach. W tym celu ubrałem garnitur i jak biznesmen ruszyłem przez miasto. Jednym ruchem ręki ukryłem ciążące na mnie czarne skrzydła, gdy już byłem na dole. Nikt mnie nie widział. Ulice jak zwykle o tej porze świeciły pustkami. To była także idealna pora dla włamywaczy i zabójców, którzy tylko czekają na swoje ofiary.
Z naprzeciwka ktoś szedł. Aby nie wydać się, nie patrzałem. Czułem od tej osoby jakąś dziwną aurę, której nigdy nie czułem do tej pory. Postanowiłem sprawdzić tą osobę. W tym celu zaryzykowałem i ściągnąłem kaptur.
- Witaj, wiesz może jaka jest teraz godzina? - zapytałem, ukrywając swoją ponurość. Świetnie potrafiłem manipulować swoim nastrojem. Tym razem mogłem wydać się nawet sympatyczny.
<Ktoś? xd>
Tak oto zaczęło się moje powołanie. Działałem z ukrycia, aby nie zrzucić podejrzeń innych. Jestem sam, a ich jest miliony. Brak mi potężnej siły i dlatego muszę starać się jeszcze bardziej, aby świat stał się miejscem pokoju i harmonii.
Obecnie mieszkam w białym domu, który nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Od czasu gdy musiałem wyprowadzić się od rodziców, minął już niecały rok. Nadal do mnie wydzwaniają, ale ja ignoruję ich telefony. Wiem, że to takie nagłe i okrutne, ale w końcu jestem bogiem! Muszę przecież wykonywać powierzone mi zadania.
Wstałem wcześnie rano i już włączyłem telewizor, aby zobaczyć kolejną dawkę wiadomości o przestępcach. Media to najlepszy sposób, aby odnaleźć ludzi złych. Ale nie kieruję się tylko tym. Czasem po prostu przechodzę przez ulice, ukrywając twarz za kapturem. Mój słuch jest nadzwyczajnie czuły, więc potrafię usłyszeć, gdy ktoś wzywa pomocy.
Media milczały. Dzisiaj nie było żadnych powiadomień o przestępcach. W tym celu ubrałem garnitur i jak biznesmen ruszyłem przez miasto. Jednym ruchem ręki ukryłem ciążące na mnie czarne skrzydła, gdy już byłem na dole. Nikt mnie nie widział. Ulice jak zwykle o tej porze świeciły pustkami. To była także idealna pora dla włamywaczy i zabójców, którzy tylko czekają na swoje ofiary.
Z naprzeciwka ktoś szedł. Aby nie wydać się, nie patrzałem. Czułem od tej osoby jakąś dziwną aurę, której nigdy nie czułem do tej pory. Postanowiłem sprawdzić tą osobę. W tym celu zaryzykowałem i ściągnąłem kaptur.
- Witaj, wiesz może jaka jest teraz godzina? - zapytałem, ukrywając swoją ponurość. Świetnie potrafiłem manipulować swoim nastrojem. Tym razem mogłem wydać się nawet sympatyczny.
<Ktoś? xd>
środa, 5 marca 2014
Od Williama c.d Asami
Co to niby za żarty były? Ze mnie się nie robi żartów. To nie mogło być możliwe by ojciec pozwolił Asami do mnie przylecieć a co dopiero ze mną zamieszkać i "zająć" (nie wiem co blondynka miała na myśli mówiąc to słowo).
- Jakieś żarty~?- zaśmiałem się i odczepiłem od siebie dziewczynę.
Zauważyłem, że ma skrzydła i była bardzo do niej podobna, chociaż obraz z młodości znacznie mi się zamazał. Nie wiedzieliśmy się dobrych 11 lat i byłem tym wielce zdezorientowany, jednak szybko się ogarnę~!
- Willuś! To ja Asami! Twoja siostrzyczka!- znów się do mnie przytuliła.- Kocham cię!
- No wszystko super~... Ale każda anielica może się podać za moją siostrę~.- westchnąłem.- A poza tym jak niby rodzice zgodzili się by ich ukochana córeczka znalazła się obok wyrodnego dziecka.
- Mam się tobą zająć.- uśmiechnęła się do mnie.
- No dobra... Właź.- uśmiechnąłem się lekko i dziewczyna weszła. Jakoś nie dziwiło mnie, że nie ma przy sobie bagaży, jeśli jest aniołem to pewnie jest już rozpakowana w którymś z pokoi. A niech ze mną zamieszka nawet jeśli nie jest moją siostrą, umiem się bronić i nowe pieski są zawsze mile widziane. Najpierw się nimi bawię a potem je psuje.
Poszedłem z nią do salonu i usiedliśmy na kanapie, napiłem się łyka kawy i pokazałem talerz z kanapkami.
- Jak chcesz to bierz, a może chcesz herbaty~?- uśmiechnąłem się.- Może coś opowiesz Asami~? Co tam u rodziców~?
[Asami?]
- Jakieś żarty~?- zaśmiałem się i odczepiłem od siebie dziewczynę.
Zauważyłem, że ma skrzydła i była bardzo do niej podobna, chociaż obraz z młodości znacznie mi się zamazał. Nie wiedzieliśmy się dobrych 11 lat i byłem tym wielce zdezorientowany, jednak szybko się ogarnę~!
- Willuś! To ja Asami! Twoja siostrzyczka!- znów się do mnie przytuliła.- Kocham cię!
- No wszystko super~... Ale każda anielica może się podać za moją siostrę~.- westchnąłem.- A poza tym jak niby rodzice zgodzili się by ich ukochana córeczka znalazła się obok wyrodnego dziecka.
- Mam się tobą zająć.- uśmiechnęła się do mnie.
- No dobra... Właź.- uśmiechnąłem się lekko i dziewczyna weszła. Jakoś nie dziwiło mnie, że nie ma przy sobie bagaży, jeśli jest aniołem to pewnie jest już rozpakowana w którymś z pokoi. A niech ze mną zamieszka nawet jeśli nie jest moją siostrą, umiem się bronić i nowe pieski są zawsze mile widziane. Najpierw się nimi bawię a potem je psuje.
Poszedłem z nią do salonu i usiedliśmy na kanapie, napiłem się łyka kawy i pokazałem talerz z kanapkami.
- Jak chcesz to bierz, a może chcesz herbaty~?- uśmiechnąłem się.- Może coś opowiesz Asami~? Co tam u rodziców~?
[Asami?]
Od Asami c.d Williama
Cała szczęśliwa pakowałam swoje rzeczy, nadal nie mogłam uwierzyć że po tylu latach rozłąki wreszcie mogę spotkać się z braciszkiem. Tata był taki kochany że pozwolił mi się nim zająć. Uniosłam się i zdjęłam z szafy mały kuferek do którego włożyłam kosmetyki, perfumy i różne inne rzeczy. Potem położyłam go na walizki z ubraniami. Wiedziałam gdzie braciszek mieszka, więc pstryknęłam palcami i wszystko prze teleportowałam do jego domu, a tak szczegółowo prawdopodobnie do jego sypialni. Wyleciałam z pokoju, przy wejściu pożegnałam się z rodzicami i ruszyłam na Ziemię.
Ten świat był lekko straszny tyle negatywnych emocji, słyszałam że tutaj szczególnie jest niebezpiecznie dla kobiet. Muszę być czujna, po chwili lotu stanęłam przed budynkiem. Pobiegłam pod drzwi i zapukałam. Nagle w nich stanął Willuś. Z szczęścia rzuciłam się na niego z piskiem.
-Braciszku~! Tak tęskniłam.- przytuliłam go mocno do siebie.
-Zamieszkam z tobą i się tobą zajmę, wreszcie się zobaczyliśmy.- poczochrałam go po czuprynie.
-Kocham ciebie...
<William?>
Ten świat był lekko straszny tyle negatywnych emocji, słyszałam że tutaj szczególnie jest niebezpiecznie dla kobiet. Muszę być czujna, po chwili lotu stanęłam przed budynkiem. Pobiegłam pod drzwi i zapukałam. Nagle w nich stanął Willuś. Z szczęścia rzuciłam się na niego z piskiem.
-Braciszku~! Tak tęskniłam.- przytuliłam go mocno do siebie.
-Zamieszkam z tobą i się tobą zajmę, wreszcie się zobaczyliśmy.- poczochrałam go po czuprynie.
-Kocham ciebie...
<William?>
Od Williama
Po ciężkiej nocy, czyli nocy bezsennej (informacje same się nie znajdują~!), poczłapałem z łazienki do kuchni by zrobić sobie śwież kawę. Jestem po dokładnym, zimnym prysznicu i w świeżych ciuchach i do pełnego szczęścia brakuje mi tylko gorącej kawusi, kanapek i telewizora~!
Nalałem wodę do czajnika i wstawiłem go na płytę indukcyjną by woda zaczęła się gotować. Czekając na to zrobiłem sobie 5 kanapeczek.
Potem z gotowym zestawem śniadaniowym poszedłem do salonu, rozsiadłem się na kanapie i włączyłem wiadomości. Dawka informacji z samego rana to dobra pożywka dla mózgu~!
W pewnym momencie jednak, gdy sięgałem po ciepły kubek ktoś zadzwonił do drzwi. Westchnąłem mocno i porzuciłem ambitne plany na lenistwo, w celu otworzenia drzwi. Podniosłem się i poczłapałem do wrót mego apartamentu.
Pora zmienić swój charakter dla dobra ogółu mojego marzenia, by każdy pospolity człowiek (będący dla mnie tylko marną jednostką gorszą od psa) uznawał mnie za swojego boga.
Otworzyłem drzwi i uśmiechnąłem się szeroko.
- Siemka~!- obejrzałem dokładnie tę osobę zapamiętując dokładnie jej wygląd.- W czym mogę pomóc~? Bo raczej się nie znamy~!- z mojej twarzy nie schodził uśmieszek.
[ktoś?]
Nalałem wodę do czajnika i wstawiłem go na płytę indukcyjną by woda zaczęła się gotować. Czekając na to zrobiłem sobie 5 kanapeczek.
Potem z gotowym zestawem śniadaniowym poszedłem do salonu, rozsiadłem się na kanapie i włączyłem wiadomości. Dawka informacji z samego rana to dobra pożywka dla mózgu~!
W pewnym momencie jednak, gdy sięgałem po ciepły kubek ktoś zadzwonił do drzwi. Westchnąłem mocno i porzuciłem ambitne plany na lenistwo, w celu otworzenia drzwi. Podniosłem się i poczłapałem do wrót mego apartamentu.
Pora zmienić swój charakter dla dobra ogółu mojego marzenia, by każdy pospolity człowiek (będący dla mnie tylko marną jednostką gorszą od psa) uznawał mnie za swojego boga.
Otworzyłem drzwi i uśmiechnąłem się szeroko.
- Siemka~!- obejrzałem dokładnie tę osobę zapamiętując dokładnie jej wygląd.- W czym mogę pomóc~? Bo raczej się nie znamy~!- z mojej twarzy nie schodził uśmieszek.
[ktoś?]
poniedziałek, 3 marca 2014
Tinea Kiliersam
Imię: Tinea
Nazwisko: Kiliersam
Płeć: kobieta
Rasa: Hybryda (człowiek i smok)
Wiek: 18 lat
Miesiąc urodzenia: Listopad
Znak zodiaku: Skorpion
Kraj pochodzenia: nie wiadomo
Charakter: Jest bardzo lekko myślna, odważna, roztrzepana i nieobliczalna. Nigdy nie wiadomo co jej do łba strzeli. Jednak mimo to potrafi być agresywna. Jest bardzo wojownicza, podczas potyczek może zdawać się że walczy chaotycznie, jednak każdy jej ruch jest przemyślany. Kocha zagadki, tajemnice i Przygodę. Jest ciekawską powsinogą, uwielbi dowiadywać się nowych rzeczy, chłonie niepotrzebne informacje jak gąbka. Myśli nie schematycznie przez co może zdawać się że jest nieco stuknięta i sama temu nie zaprzecza.
Moce: Potrafi wywołać u innych samą myślą strach, ból i ślepotę. Umie również wywołać w swoim otoczeniu całkowitą ciemność, panuje nad cieniem. Jej łuski są bardzo twarde i mocne, niemal nic nie jest w stanie ich przebić. Może zmienić się w cień.
Umiejętności: Doskonały z niej wojownik i taktyk, jest inteligentna i sprytna. Jest bardzo silna i szybka, ale ma kiepski zmysł wzroku i dotyku, za to dobre powonienie i słuch.
Szczegółowy wygląd: Ma długie czerwone włosy, czarne łuski i rogi. Wygląda na wesołą i taka jest. Ma ogon a jej nogi są na wpół gadzie. Jednak może zmienić się w normalną dziewczynę, ale jest to bardzo meczące więc rzadko to robi.
Rodzina: nie ma
Partner: -
Zauroczenie: -
Historia: Nieznany mag rzucił na nią czar przez który jej dusza została złączona z duszą smoka. Nie pamięta nic z przed czasów gdy była normalna. Zostały jej doskonałe umiejętności bitewne choć nie wie skąd.
Stanowisko: Wojowniczka, skrytobójca, łowca i taktyk
Specjalizacja: Taktyk i wojownik
Orientacja: Bi
Właściciel: Ursa
Inne zdjęcia: Jako smok Jako człowiek Jako człowiek
Nazwisko: Kiliersam
Płeć: kobieta
Rasa: Hybryda (człowiek i smok)
Wiek: 18 lat
Miesiąc urodzenia: Listopad
Znak zodiaku: Skorpion
Kraj pochodzenia: nie wiadomo
Charakter: Jest bardzo lekko myślna, odważna, roztrzepana i nieobliczalna. Nigdy nie wiadomo co jej do łba strzeli. Jednak mimo to potrafi być agresywna. Jest bardzo wojownicza, podczas potyczek może zdawać się że walczy chaotycznie, jednak każdy jej ruch jest przemyślany. Kocha zagadki, tajemnice i Przygodę. Jest ciekawską powsinogą, uwielbi dowiadywać się nowych rzeczy, chłonie niepotrzebne informacje jak gąbka. Myśli nie schematycznie przez co może zdawać się że jest nieco stuknięta i sama temu nie zaprzecza.
Moce: Potrafi wywołać u innych samą myślą strach, ból i ślepotę. Umie również wywołać w swoim otoczeniu całkowitą ciemność, panuje nad cieniem. Jej łuski są bardzo twarde i mocne, niemal nic nie jest w stanie ich przebić. Może zmienić się w cień.
Umiejętności: Doskonały z niej wojownik i taktyk, jest inteligentna i sprytna. Jest bardzo silna i szybka, ale ma kiepski zmysł wzroku i dotyku, za to dobre powonienie i słuch.
Szczegółowy wygląd: Ma długie czerwone włosy, czarne łuski i rogi. Wygląda na wesołą i taka jest. Ma ogon a jej nogi są na wpół gadzie. Jednak może zmienić się w normalną dziewczynę, ale jest to bardzo meczące więc rzadko to robi.
Rodzina: nie ma
Partner: -
Zauroczenie: -
Historia: Nieznany mag rzucił na nią czar przez który jej dusza została złączona z duszą smoka. Nie pamięta nic z przed czasów gdy była normalna. Zostały jej doskonałe umiejętności bitewne choć nie wie skąd.
Stanowisko: Wojowniczka, skrytobójca, łowca i taktyk
Specjalizacja: Taktyk i wojownik
Orientacja: Bi
Właściciel: Ursa
Inne zdjęcia: Jako smok Jako człowiek Jako człowiek
Asami Black
Imię: Asami
Drugie imię:---
Nazwisko: Black
Płeć: Kobieta
Rasa: Anioł
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: 16.06
Znak zodiaku: Bliźnięta
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Jest przeciwieństwem Williama. Jest bardzo miła dla innych, zawsze wyciągnie do kogoś pomocną dłoni. Jest trochę naiwna i łatwo może wpaść w kłopoty. Nieśmiała, trochę się boi poznawać nowych ludzi. Bardzo kochana i wierna , nigdy by nie zdradziła swojego braciszka którego bardzo kocha. Radosna, nawet z najmniejszej rzeczy się cieszy. Nie wymaga od innych niczego, jednak dużo wymaga od siebie. Często mówi a potem myśli. Nie potrafi się usamodzielnić.
Moce: Posiada anielskie moce, używa białej magi, też pobiera energię z nieba, jej skrzydła są niewidzialne dla śmiertelników.
Umiejętności: Potrafi szybko latać, potrafi zajmować się domem oczywiście tylko sprzątać jak zaczyna gotować kuchnia w każdej chwili może wybuchnąć. Jest szybka i zwinna, posiada bardzo dobry wzrok. Zna się na kulturoznawstwie, włada paroma językami. Ładnie rysuje i śpiewa.
Szczegółowy wygląd: Jest niska, posiada szczupłą figurę. Ma biało blond włosy i zielonkawe oczy. Ale wygląda tak jak na zdjęciu ;)
Rodzina: Braciszek Willuś x3
Partner:---
Zauroczenie:---
Historia: Urodziła się w niebie, była bardzo słodka i grzeczna dlatego wiązano z nią wielkie nadzieje. Jednak ona nie zwracała na to uwagi i bardzo kochała swojego braciszka. Jednak pewnego dnia dowiedziała się że został wyrzucony a ona nigdy go nie zobaczy. Wtedy bardziej skupiał się na nauce i szkoleniach i tak została jednym z członków, jednak nikt nie bierze jej na poważnie. Dostała się tylko dzięki ojcu i głównie jest pomocnikiem i doradcą w trudnych sprawach. Jednak pewnego dnia ojciec poprosił ją by zstąpiła na ziemię i zajęła się Williamem jak najlepiej potrafi. Ona uradowana tą wieścią ruszyła do kochanego braciszka.
Stanowisko: Siostrzyczka Williama, pomocnik anielskiej rady.
Specjalizacja: Dobra siostra, radny, pomocniczka, wolontariuszka, doradca.
Orientacja: Sama jeszcze nie wie
Właściciel: didi81 (HW)
Drugie imię:---
Nazwisko: Black
Płeć: Kobieta
Rasa: Anioł
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: 16.06
Znak zodiaku: Bliźnięta
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Jest przeciwieństwem Williama. Jest bardzo miła dla innych, zawsze wyciągnie do kogoś pomocną dłoni. Jest trochę naiwna i łatwo może wpaść w kłopoty. Nieśmiała, trochę się boi poznawać nowych ludzi. Bardzo kochana i wierna , nigdy by nie zdradziła swojego braciszka którego bardzo kocha. Radosna, nawet z najmniejszej rzeczy się cieszy. Nie wymaga od innych niczego, jednak dużo wymaga od siebie. Często mówi a potem myśli. Nie potrafi się usamodzielnić.
Moce: Posiada anielskie moce, używa białej magi, też pobiera energię z nieba, jej skrzydła są niewidzialne dla śmiertelników.
Umiejętności: Potrafi szybko latać, potrafi zajmować się domem oczywiście tylko sprzątać jak zaczyna gotować kuchnia w każdej chwili może wybuchnąć. Jest szybka i zwinna, posiada bardzo dobry wzrok. Zna się na kulturoznawstwie, włada paroma językami. Ładnie rysuje i śpiewa.
Szczegółowy wygląd: Jest niska, posiada szczupłą figurę. Ma biało blond włosy i zielonkawe oczy. Ale wygląda tak jak na zdjęciu ;)
Rodzina: Braciszek Willuś x3
Partner:---
Zauroczenie:---
Historia: Urodziła się w niebie, była bardzo słodka i grzeczna dlatego wiązano z nią wielkie nadzieje. Jednak ona nie zwracała na to uwagi i bardzo kochała swojego braciszka. Jednak pewnego dnia dowiedziała się że został wyrzucony a ona nigdy go nie zobaczy. Wtedy bardziej skupiał się na nauce i szkoleniach i tak została jednym z członków, jednak nikt nie bierze jej na poważnie. Dostała się tylko dzięki ojcu i głównie jest pomocnikiem i doradcą w trudnych sprawach. Jednak pewnego dnia ojciec poprosił ją by zstąpiła na ziemię i zajęła się Williamem jak najlepiej potrafi. Ona uradowana tą wieścią ruszyła do kochanego braciszka.
Stanowisko: Siostrzyczka Williama, pomocnik anielskiej rady.
Specjalizacja: Dobra siostra, radny, pomocniczka, wolontariuszka, doradca.
Orientacja: Sama jeszcze nie wie
Właściciel: didi81 (HW)
William Sebastian Black
Imię: William
Drugie imię: Sebastian
Nazwisko: Black
Płeć: Mężczyzna
Nazwisko: Black
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Hybryda, jest pół aniołem, pół demonem.
Wiek: 19 lat
Miesiąc urodzenia: 2 stycznia
Znak zodiaku: Koziorożec
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Gnojek, pasożyt, menda społeczna: tak go nazywają. Manipuluje ludźmi i doprowadza ich do ostateczności, by pooglądać, jak się wtedy zachowają, to jest zabawne. Robi tak bo uważa się za boga~! Z jego twarzy nie znika uśmiech i dużo się wygłupia (przez co biorą go za idiotę, cóż... Ich błąd). Umie mistrzowsko zmieniać swój charakter i ciężko jest zobaczyć co naprawdę czuje. Rzadko przejmuje się innymi i zazwyczaj działa na swoją korzyść (no chyba jeśli chodzi o jego siostrę). Nie szanuje wyższych rangą od siebie, nie umie do kogoś powiedzieć "mistrzu". Nienawidzi, a wręcz boi się ryb i wysokości (tego drugiego boi się ponieważ wyrwali mu skrzydła), ale ma słabość do słodkości, a zwłaszcza do czekolady~!
Moce: Potrafi kontrolować elektryczność, wywołać pioruny i takie tam.
Umiejętności: Jest bardzo zwinny i potrafi łatwo zmieniać swój charakter. Zna szermierkę i sztuki walki. Zapoznał się również z wieloma językami, biegle mówi po rosyjsku, angielsku, francusku i niemiecku. Do tego specjalizuje się w parkourze i ma znakomitego cela.
Aparycja: Jest niski (tylko 171 cm) i blady jak ściana. Ma czarne włosy i złote oczy. Ma na plecach dwie duże pionowe blizny po wyrwaniu skrzydeł. Zazwyczaj ubiera się na czarno lub ciemnoczerwono, czasami też na biało.
Rodzina: Siostra Asami~!
Partner:---
Zauroczenie: ---
Historia: Urodził się w niebie i jego rodzina jest anielska, jednak on zawsze miał tendencje do rozrabiania, zaczął się uczyć zakazanej czarnej magii i takie tam. W ostateczności stał się pół demonem, wyrwano mu skrzydła i zesłano na ziemię. Tam nie myśląc o przeszłości został jednym z najlepszych informatorów, ma wiele kontaktów i ludzi którzy mu służą jak wierne pieski. Stał się bogaty (informacje nie są tanie) i kupił pewien budynek, a że było mu nudno i chciał zdobyć parę nowych zabaweczek to wystawił ogłoszenie, że poszukuje współlokatorów.
Stanowisko: Informator.
Specjalizacja: Zabijanie, wnerwianie ludzi, opróżnianie lodówki ze słodyczy, chowanie się, manipulowanie, zdobywanie informacji, parkour.
Orientacja: Bi
Właściciel: sarenka99 (NWD) sarenka099@gmail.com
Inne zdjęcia: klik, klik
Wiek: 19 lat
Miesiąc urodzenia: 2 stycznia
Znak zodiaku: Koziorożec
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Gnojek, pasożyt, menda społeczna: tak go nazywają. Manipuluje ludźmi i doprowadza ich do ostateczności, by pooglądać, jak się wtedy zachowają, to jest zabawne. Robi tak bo uważa się za boga~! Z jego twarzy nie znika uśmiech i dużo się wygłupia (przez co biorą go za idiotę, cóż... Ich błąd). Umie mistrzowsko zmieniać swój charakter i ciężko jest zobaczyć co naprawdę czuje. Rzadko przejmuje się innymi i zazwyczaj działa na swoją korzyść (no chyba jeśli chodzi o jego siostrę). Nie szanuje wyższych rangą od siebie, nie umie do kogoś powiedzieć "mistrzu". Nienawidzi, a wręcz boi się ryb i wysokości (tego drugiego boi się ponieważ wyrwali mu skrzydła), ale ma słabość do słodkości, a zwłaszcza do czekolady~!
Moce: Potrafi kontrolować elektryczność, wywołać pioruny i takie tam.
Umiejętności: Jest bardzo zwinny i potrafi łatwo zmieniać swój charakter. Zna szermierkę i sztuki walki. Zapoznał się również z wieloma językami, biegle mówi po rosyjsku, angielsku, francusku i niemiecku. Do tego specjalizuje się w parkourze i ma znakomitego cela.
Aparycja: Jest niski (tylko 171 cm) i blady jak ściana. Ma czarne włosy i złote oczy. Ma na plecach dwie duże pionowe blizny po wyrwaniu skrzydeł. Zazwyczaj ubiera się na czarno lub ciemnoczerwono, czasami też na biało.
Rodzina: Siostra Asami~!
Partner:---
Zauroczenie: ---
Historia: Urodził się w niebie i jego rodzina jest anielska, jednak on zawsze miał tendencje do rozrabiania, zaczął się uczyć zakazanej czarnej magii i takie tam. W ostateczności stał się pół demonem, wyrwano mu skrzydła i zesłano na ziemię. Tam nie myśląc o przeszłości został jednym z najlepszych informatorów, ma wiele kontaktów i ludzi którzy mu służą jak wierne pieski. Stał się bogaty (informacje nie są tanie) i kupił pewien budynek, a że było mu nudno i chciał zdobyć parę nowych zabaweczek to wystawił ogłoszenie, że poszukuje współlokatorów.
Stanowisko: Informator.
Specjalizacja: Zabijanie, wnerwianie ludzi, opróżnianie lodówki ze słodyczy, chowanie się, manipulowanie, zdobywanie informacji, parkour.
Orientacja: Bi
Właściciel: sarenka99 (NWD) sarenka099@gmail.com
niedziela, 2 marca 2014
Shiver Mao Kotori
Imię: Shiver
Drugie imię: Mao
Nazwisko: Kotori
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Nieokreślona – można nazwać go „bogiem” bądź demonem
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: Grudzień
Znak zodiaku: Strzelec
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Shiver jest z reguły „miłym chłopcem”, niestety wszystko w pewnym momencie jego życia zmienia się drastycznie i chłopak przestaje żyć jak każdy inny nastolatek. Jego charakter zaczyna się drastycznie zmieniać, ale Shiver kryje tą zmianę i wobec swoich przyjaciół nadal pozostaje tym samym dobrym chłopcem. Przed totalną zmianą był bardzo uprzejmy i zawsze otrzymywał dobre oceny w szkole. Po przemianie zaczął być bardziej podstępny i przebiegły. Zawsze coś knuł, aby zdobyć to, czego chce. Zaczął być bardzo tajemniczy i skryty. Nie spotykał się ze znajomymi i opuszczał się w nauce. Obecnie dwa charaktery Shivera mieszają się między sobą, a chłopak nie do końca wie, jak można ocenić jego charakter. Wiadome jest tylko to, że jest często dwulicowy.
Moce: Shiver określa siebie jako „boga” i tak właśnie w podobny sposób działają jego moce. Posiada skrzydła zupełnie jak ciemny anioł i potrafi unieść się w powietrze, lecz nie jest aniołem. Potrafi ożywić człowieka tylko po to, aby ten mu służył (nie tylko w walce, ale także nawet w domowych obowiązkach). Jednym ruchem ręki potrafi sprawić, że osoba zginie na jego oczach, ale jest warunek, że ta osoba czymś zawinęła (przestępstwem itd.). Pstryknięciem palców potrafi rozniecić ogień lub zalać dom, ulice lub cokolwiek innego.
Umiejętności: Jest bardzo wysportowany, czyli szybko biega i ogólnie jest silny. Zna się na elektronice i potrafi naprawiać komputery. Posiada prawko jazdy na samochód i motor. Potrafi grać w szachy i może nawet z tego zbierać pieniądze. Podobno świetnie gotuje i można go nawet nazwać „perfekcyjnym panem domu”. Poza grą w szachy potrafi zbierać pieniądze, pracując jako detektyw bądź uprawiać hazard (jest niezłym krętaczem).
Szczegółowy wygląd: Na co dzień Shiver ma czarne włosy i czerwone oczy, a ubiera się w garnitur z krwistym krawatem. Gdy natychmiast potrzebuje kamuflażu podmienia wszystkie kolory na odwrót (tzn. białe włosy i biały garnitur). W każdej ze swoich postaci posiada „elfickie uszy”, które wbrew pozorom nie są elfa (bardziej demona).
Rodzina: Matka – Nami, ojciec – Neron, młodsza siostra – Misaki.
Partner: Brak
Zauroczenie: Nie jest w nikim zauroczony (na razie).
Historia: Shiver był zwyczajnym chłopcem z nieprzeciętnym intelektem. Mieszkał w Tokio wraz ze swoją szczęśliwą rodziną. Życie wiodło się zupełnie normalnie dopóki chłopak natknął się na pewien owoc. Przypominało jabłko, ale było większe i… czarne. Nie wiedział, że gdy podniósł je z ziemi, jego życie ulegnie ogromnej zmianie. Poczuł nagły przyrost siły, a z jego pleców nagle zaczęły wyrastać ogromne skrzydła (niczym anioła). Jego delikatne brązowe włosy zaczerniały, a oczy stały się niczym wampirze. Zanim się obejrzał stanęła przed nim zakapturzona postać. Przedstawiła się jako „Śmierć”, a dokładniej „bóg śmierci”. Podnosząc owoc z ziemi, zgodził się zastąpić ją w wykonywaniu prac jako następca. Kres Śmierci był bliski, więc potrzebowała kogoś godnego zastąpienia. Shiver miał „to coś”. Z tego powodu chłopak zabrał swoje spore oszczędności (rodzina żyła bogato) i uciekł z miasta, ponieważ nie chciał mieć do czynienia ze znajomymi. Zaczął wymierzać sprawiedliwość gdzie indziej.
Stanowisko: Jest w kimś rodzaju policjanta/detektywa. Obecnie nie uczęszcza do szkoły.
Specjalizacja: Niesienie śmierci przestępcom, szpiegowanie, nachodzenie oraz zbieranie cennych informacji.
Orientacja: Raczej hetero
Właściciel: pimik
Inne zdjęcia: Swoje "drugie ja"
Drugie imię: Mao
Nazwisko: Kotori
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Nieokreślona – można nazwać go „bogiem” bądź demonem
Wiek: 17 lat
Miesiąc urodzenia: Grudzień
Znak zodiaku: Strzelec
Kraj pochodzenia: Japonia
Charakter: Shiver jest z reguły „miłym chłopcem”, niestety wszystko w pewnym momencie jego życia zmienia się drastycznie i chłopak przestaje żyć jak każdy inny nastolatek. Jego charakter zaczyna się drastycznie zmieniać, ale Shiver kryje tą zmianę i wobec swoich przyjaciół nadal pozostaje tym samym dobrym chłopcem. Przed totalną zmianą był bardzo uprzejmy i zawsze otrzymywał dobre oceny w szkole. Po przemianie zaczął być bardziej podstępny i przebiegły. Zawsze coś knuł, aby zdobyć to, czego chce. Zaczął być bardzo tajemniczy i skryty. Nie spotykał się ze znajomymi i opuszczał się w nauce. Obecnie dwa charaktery Shivera mieszają się między sobą, a chłopak nie do końca wie, jak można ocenić jego charakter. Wiadome jest tylko to, że jest często dwulicowy.
Moce: Shiver określa siebie jako „boga” i tak właśnie w podobny sposób działają jego moce. Posiada skrzydła zupełnie jak ciemny anioł i potrafi unieść się w powietrze, lecz nie jest aniołem. Potrafi ożywić człowieka tylko po to, aby ten mu służył (nie tylko w walce, ale także nawet w domowych obowiązkach). Jednym ruchem ręki potrafi sprawić, że osoba zginie na jego oczach, ale jest warunek, że ta osoba czymś zawinęła (przestępstwem itd.). Pstryknięciem palców potrafi rozniecić ogień lub zalać dom, ulice lub cokolwiek innego.
Umiejętności: Jest bardzo wysportowany, czyli szybko biega i ogólnie jest silny. Zna się na elektronice i potrafi naprawiać komputery. Posiada prawko jazdy na samochód i motor. Potrafi grać w szachy i może nawet z tego zbierać pieniądze. Podobno świetnie gotuje i można go nawet nazwać „perfekcyjnym panem domu”. Poza grą w szachy potrafi zbierać pieniądze, pracując jako detektyw bądź uprawiać hazard (jest niezłym krętaczem).
Szczegółowy wygląd: Na co dzień Shiver ma czarne włosy i czerwone oczy, a ubiera się w garnitur z krwistym krawatem. Gdy natychmiast potrzebuje kamuflażu podmienia wszystkie kolory na odwrót (tzn. białe włosy i biały garnitur). W każdej ze swoich postaci posiada „elfickie uszy”, które wbrew pozorom nie są elfa (bardziej demona).
Rodzina: Matka – Nami, ojciec – Neron, młodsza siostra – Misaki.
Partner: Brak
Zauroczenie: Nie jest w nikim zauroczony (na razie).
Historia: Shiver był zwyczajnym chłopcem z nieprzeciętnym intelektem. Mieszkał w Tokio wraz ze swoją szczęśliwą rodziną. Życie wiodło się zupełnie normalnie dopóki chłopak natknął się na pewien owoc. Przypominało jabłko, ale było większe i… czarne. Nie wiedział, że gdy podniósł je z ziemi, jego życie ulegnie ogromnej zmianie. Poczuł nagły przyrost siły, a z jego pleców nagle zaczęły wyrastać ogromne skrzydła (niczym anioła). Jego delikatne brązowe włosy zaczerniały, a oczy stały się niczym wampirze. Zanim się obejrzał stanęła przed nim zakapturzona postać. Przedstawiła się jako „Śmierć”, a dokładniej „bóg śmierci”. Podnosząc owoc z ziemi, zgodził się zastąpić ją w wykonywaniu prac jako następca. Kres Śmierci był bliski, więc potrzebowała kogoś godnego zastąpienia. Shiver miał „to coś”. Z tego powodu chłopak zabrał swoje spore oszczędności (rodzina żyła bogato) i uciekł z miasta, ponieważ nie chciał mieć do czynienia ze znajomymi. Zaczął wymierzać sprawiedliwość gdzie indziej.
Stanowisko: Jest w kimś rodzaju policjanta/detektywa. Obecnie nie uczęszcza do szkoły.
Specjalizacja: Niesienie śmierci przestępcom, szpiegowanie, nachodzenie oraz zbieranie cennych informacji.
Orientacja: Raczej hetero
Właściciel: pimik
Inne zdjęcia: Swoje "drugie ja"
Subskrybuj:
Posty (Atom)