sobota, 8 marca 2014

Od Shiver'a cd. Williama

- Jasne. Jeszcze raz dziękuję, Williamie - powiedziałem, zamykając drzwi.
Przy sobie dosyć spory kufer z ubraniami. Położyłem go w kącie i przebrałem się w bardziej komfortowy strój. Przyjrzałem się w lustrze i uwolniłem swoje skrzydła. Długo ich nie widziałem z powodu częstego szpiegowania ludzi. Były wielkie. Gdybym tylko mógł, pokazywałbym je częściej. Ale nie mogę zdradzić tych czarnych piór. Inne stworzenia źle reagują na czarne skrzydła.
Ubrałem koszulę i jeansy. Usiadłem na kanapie, nie chowając skrzydeł. Była godzina dwudziesta. Nagle rozległ się głos Asami. Wołała mnie po to, abym zabrał swoją kolację. Najwidoczniej nie chciała, abym dzisiaj jadł przy stole. Z czasem na pewno się to zmieni.
W końcu dobiła godzina 23:00 i usłyszałem dźwięk zamykania drzwi. William właśnie wyszedł. Zwróciłbym na siebie za dużą uwagę, gdybym wyszedł drzwiami frontowymi. Było ciemno, więc wyleciałem oknem. Nie leciałem za długo, więc resztę drogi zamierzałem przejść. W świetle latarni rozpoznałem Asami. Ciekawe co ona tutaj robi? Chyba mnie rozpoznała, ponieważ się spojrzała. Cały czas miałem trop Williama.

<Asami?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz