To naprawdę była Asami... Dowodem były te wszystkie zdjęcia z naszej młodości. Niektóre przedstawiały nas bawiących się razem, inne z rodzicami, było nawet takie na którym spaliśmy na sobie. Miałem wtedy jeszcze małe białe skrzydełka i tata zawsze mówił mi bym ubierał się na biało.
Tego było trochę dla mnie za wiele, cała przeszłość się na mnie zwaliła. Gdybym był sam to pewnie bym wybuch histerycznym śmiechem, ale że była tam moja siostra to musiałem wyjść się przewietrzyć. Oglądanie moich kochanych ludzi zawsze mnie relaksowało i przede wszystkim bawiło.
Założyłem kurtkę i wyszedłem z apartamentu. Spacerowałem sobie spokojnie chodnikiem uśmiechając się do nieznajomych (oglądając ich cudne reakcje) i wskakując na murki i barierki. Miałem cholerny lęk wysokości, ale zaczynał się od jakiś 6 metrów nad ziemią.
W pewnym momencie pewien młody chłopak, który najpierw szedł z kapturem na głowie, zapytał się mnie o godzinę.
- Sorka, ale nie mam zegarka~!- uśmiechnąłem się szeroko.
Emanowała od niego jakaś dziwnie mroczna energia i pachniał śmiercią. Moje anielskie instynkty były znacznie osłabione, ale nadal jakieś posiadałem, więc łatwo mogłem stwierdzić, że owy ktoś lubi zabijać. Muszę mieć się na baczności. Niezauważalnie musnąłem dłonią o kieszeń by sprawdzić, czy jest twarda. Była, czyli nóż jak zwykle był na swoim miejscu.
- Nie nosisz zegarka?- zapytał uprzejmie.- To jak zdążasz na przykład na spotkania?
Miałem wrażenie, że kłamie, że to nie jest jego prawdziwa osobowość, mnie nie oszuka, bo jestem mistrzem zmieniania charakteru i emocji, a jemu trochę do tego brakuje. Jednak niedoświadczonego człowieka bardzo łatwo by oszukał.
- Nie noszę go bo przypomina mi o tym jak czas nam ucieka~!- zaśmiałem się, taki tam tekst... To wiadome, że nad istot czas nie obejmuje, on je tylko muska, a nie zabiera, tak jak te podrzędne pieski, które właśnie przechodzą obok nas.- A spotkania to ludzie mają ze mną, a nie ja z nimi~!
[Shiver?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz