-Łaaa~! Niesamowite~!- zawołałam kręcą cie wokół własnej osi zachwycona tym co widze. Tyle kolorów! Tyle osób! Tyle wszystkiego! Byłam zapatrzona w to mijsce jak w obrazek. Ruszyłam ulicą oglądając wszystko co mnie otaczało z fascynacją. Poczułam jakąś słodką woń która zwabiła mnie do małego stoiska z dziwnymi przennymi słodkimi bułkami. Chciałam wziąść jedną tak pięknie pachniały i wyglądały, ale tylko dostałam po łapach.
-Ała- cofnełam dłoń i spojzałam ze łzami w oczach na mężczyzne stojącego przy jedzeniu.
-Jak chcesz musisz zapłacić! Dziwolągu- warknoł. Był strasznie nie miły.
-"Zapłacić"?- powtórzyłam zaciekawiona
-Owszem, 30 jentów- wystawił dłoń. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Odeszłam tylko ze spuszczona głowa. Nie wiedziałam co to są te jenty. Krążyłam dalej po mieście. Raz poraz przechodnie obrzucali mnie pogardliwym spojżeniem bądź jakąś uwagą typu "Kup sobie normalne ciuchy dzikusko!" albo "Odejdź! Może jeszcze ma wścieklizne!". Miasto przestało mi sie podobać. Chciałam wrócić do domu, do lasu. Zaczełam cicho szlochać. Nagle na kogoś wpadłam.
-P... pprze..przprze.. przepraszam- wydukałam ocierając oczy. Ów ktoś pomógł mi wstać.
-Nic ci nie jest?- zapytał. pokręciłam przecząco głową. -Jak ci na imie?-
-Proin...
<Ktosiu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz