- Onii-chan!!! Czekaj na mnie! - odwróciłem swój wzrok i moim oczom ukazała się Misaki, moja młodsza siostra.
- Misaki, co tutaj robisz? Skąd wiesz, gdzie mieszkam? - zapytałem.
Dziewczynka miała 10 lat, ale jeździła gdzie jej się podoba. Zawsze były z nią same problemy. Pomimo jej ponurego wyglądu, jest naprawdę miła i towarzyska.
- Wszyscy się o ciebie martwili, Shivuś~! - powiedziała i się do mnie przytuliła. W końcu nie widziała mnie ponad rok.
- Mama wie, że tutaj jesteś? - dopytałem, gładząc jej włosy. Zawsze darzyłem Misaki prawdziwym bratnim uczuciem.
- Nie, znów uciekłam - wytłumaczyła.
Cała Misa-chan - pomyślałem.
- Ale... jak mnie znalazłaś?
- Słyszałam plotki, że widziano cię w tym mieście, więc przyjechałam.
Nagle dziewczynka pobiegła do mojego domu i ułożyła się na kanapie zupełnie tak, jakby była u siebie w domu. Na stoliku leżały zdjęcia osób, które muszę znaleźć.
- Szukasz sobie chłopaka, onii-chan? - zapytała, biorąc jedno i oglądając je.
Szybko pobiegłem i wyrwałem jej te zdjęcia.
- Misaki! - krzyknąłem. - Nie jestem gejem!
- Ha! To czemu trzymasz takie zdjęcia u siebie? No słucham?
Była naprawdę denerwująca. Wytłumaczyłem jej, że jestem detektywem. Wszystkim to mówię, ale to nie jest do końca prawdą.
- Posłuchaj, one-san, ja nie wrócę do domu. Już nigdy nie wrócę. Więc lepiej wracaj beze mnie, bo ja tutaj zostaję - wytłumaczyłem.
- Ale ja chcę, abyś wrócił, Shiveeer! - uparła się. - W domu jest tak nudno bez ciebie!
Złapałem ją za ramię. Było mi trochę ciężko z tym. W końcu nie wytrzymałem. Uderzyłem ją.
- Mówiłem, że masz wrócić! - Tymi słowami wyszedłem z domu.
Byłem strasznie zdenerwowany. Miałem po dziurki w nosie jej i rodziców. Niech wiedzą, że już nie wrócę. Sięgnąłem po telefon komórkowy.
~*Może zajmę się robotą?*~
Nie czułem w mieście innego smrodu niż tego od Williama, czyli innych prac na razie nie mam. Od naszego spotkania minęły dwie godziny. Nie chciałem być aż tak nachalny, więc wpierw poszedłem do baru się czegoś napić i podsłuchiwać innych ludzi. Zazwyczaj w barach ukrywają się pozorni przestępcy.
Po spędzonych dwóch godzinach udało mi się zlokalizować dwóch porywaczy małych dziewczynek. Zamierzałem się z nimi rozprawić w najbliższym czasie. Była godzina piętnasta, czyli akurat teraz normalny mieszkaniec tego miasta kończyłby swoją pracę. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Williama.
Chciałbym się z tobą spotkać, Williamie. Przyjdź za pół godziny do central-parku jak możesz.
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz