Poczułem obecność demona i... siostry Williama. Od początku czułem, że Asami jest dobrym człowiekiem, a raczej... anielicą. Taki typ demona jak ja, wyczułby to od razu. Nie kręcą mnie dusze aniołów, kręcą mnie dusze złych ludzi, przestępców, złoczyńców, złodziej i innych oszustów. Postanowiłem ruszyć Asami na pomoc. Aby nie używać swoich skrzydeł, użyłem natychmiastowego przemieszczenia. Polegało to na tym, że biegnę z prędkością dźwięku.
Natrafiłem na początek walki Asami z czarnym aniołem. Nawet nie pomyślałem i jednym ruchem ręki spaliłem skrzydła czarnej anielicy. Następnie wyciągnąłem znak drogowy i przebiłem ją na wylot.
- Ja rządzę w tym mieście, rozumiesz? - powiedziałem, gdy konała.
Jej krew natychmiast wchłonęła asfaltowa ulica. Dodatkowo roznieciłem trochę ognia, aby pozbyć się dowodów. Wróciłem do siostry Asami.
- Wszystko w porządku? - zapytałem. - Co tutaj robisz? Wiesz jak o tej porze jest tutaj niebezpiecznie?
<Asami?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz