- Nie byłbym sobą, gdybym nie pozbył się jej osobiście - powiedziałem.
Dziewczyna spojrzała na mnie uważniej.
- Nie byłbyś sobą? - dopytała.
- No tak jakoś czuję powołanie, aby się ich pozbywać - wytłumaczyłem. - Właśnie chciałem zobaczyć co u twojego brata, więc chodźmy razem.
Pociągnąłem Asami za rękę i szliśmy szybkim krokiem przed siebie w kierunku, gdzie wyczuwałem aurę Williama.
- Skąd wiesz dokąd iść? - zapytała.
- Po prostu czuję to - odparłem.
Dzisiejsza noc była naprawdę ciemna. Tylko nieliczne lampy się świeciły. Szliśmy tak, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed starym budynkiem.
- Możesz tutaj poczekać? Wejdę na okno i wszystko sprawdzę.
Nie czekałem na odpowiedź Asami i szybko wdrapałem się na rynnicę, a następnie usadowiłem się na oknie, skąd wszystko było doskonale słychać. Chciałem być niezauważonym.
<Asami? William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz